Opublikowano

Międzynarodowy Dzień Kobiet Pracujących w Polsce

8 marca miejsce miało coroczne święto – Międzynarodowy Dzień Kobiet Pracujących, z tej okazji w wielu miastach w kraju miały miejsce tzw. „manify”, marsze corocznie organizowane z tej okazji.

Poniżej udostępniamy relacje z wybranych wydarzeń tego weekendu.

W Krakowie Akcja Antyimperialistyczna i Iskra, maszerowały wspólnie w bloku pod hasłem „Kobiety podtrzymują połowę nieba”. W demonstracji wzięło udział około 300-400 osób.

Wystąpienie, rozprowadzane ulotki oraz wygłoszone postulaty skupiały się na kwestiach; legalności dostępu do aborcji, ucisku w postaci pracy nieodpłatnej, cięższej sytuacji kobiet na rynku pracy oraz przemocy seksualnej. W mowie w szczególności krytykowano rolę „lewicowych” oportunistycznych sił parlamentrnych, które w obliczu ruchu masowego czasów „czarnego piątku” zaprzepaściły jego rewolucyjny potencjał, który tygodniami powstrzymywał haniebną publikację wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie ograniczenia prawa do aborcji, na rzecz nakierowania jego dynamiki oraz gniewu kobiet pracujących do śmietnika urny wyborczej. Obecnie wszystkie z „lewicowych” ugrupowań parlamentarnych odpowiedzialne są za przegłosowanie do władzy, bądź dodatkowo aktywną kolaborację z rządem, który nie potrafi w żaden istotny sposób poprawić ogólnej sytuacji kobiet, jak i w przypadku aborcji – doprowadzić do jej szerszej dostępności. Wszystko to ma miejsce w obliczu wielu przypadków kobiet zamordowanych w Polsce, poprzez brak udostępnienia im należytej pomocy medycznej w kwestiach reprodukcyjnych. Militaryzacja, popierana poprzez wszystkie wspomniane ugrupowania (Razem i Nowa Lewica), w postaci dofinansowań polskiego przemysłu zbrojeniowego kosztem opieki medycznej, dodatkowo pogłębia problem dostępności ratujących życie zabiegów, jednocześnie pogarszając sytuację trwającego w Polsce klinicznego kobietobójstwa.

Poniżej zdjęcia z krakowskiej demonstracji:

Dodatkowo otrzymaliśmy zdjęcia z manify trójmieskiej, w której uczestniczyła Iskra pod hasłem „Feminizm bez granic”.

Opublikowano

Precz z wojną wobec Iranu! Niech Żyje Płomień Obrony!

W nocy z 27. na 28. lutego, Stany Zjednoczone podjęły się kolejnej niesprowokowanej agresji na Iran, zabijając czołowych przywódców kraju, a przy okazji poświęcając w zwyrodniałym pokazie siły 158 małych dziewcząt w ataku na szkołę podstawową na południu kraju. Wszelka odpowiedź wobec zarówno baz amerykańskich w krajach arabskich, jak i największego amerykańskiego lotniskowca na świecie w postaci syjonistycznej jednostki, stanowi słuszną reakcję na narzuconą na Iran wojnę napastniczą.

Parafrazując stanowisko z wojny 12-dniowej: “absolutnie podstawowym jest zroumieć, iż w agresji na Iran nie chodzi o powstrzymanie potencjału atomowego islamskiej republiki, ale w planie maksimum amerykanie i syjoniści walczą o zmianę reżimu”. Tak i w tym ataku nie chodzi jankesom o żadne prawa demokratyczne czy los protestujących; fanaberie tej logiki rozbijają się o płonące dziś szklane domy dyktatur drugiego brzegu zatoki perskiej, których brak pluralizmu i wszechobecność represji poltycznych nie są przeszkodą dla interesów siewców wojny. Musimy zrozumieć, że niezależnie od tego o jakim kraju półkolonialnym mowa, i niezależnie od tego o jakiej sile imperialistycznej mowa: “Gdy imperializm rozpoczyna wojnę napastniczą, przeciw takiemu krajowi wszystkie jego klasy, za wyjątkiem niektórych zdrajców, zjednoczyć się mogą tymczasowo w wojnie narodowej przeciw imperializmowi”.

Co nowego widzimy w tej sytuacji, czego nie widzieliśmy w trakcie ostatniego ataku, to to jak sprzeczności eskalują do wojny regionalnej. Nieporównywalnie większa skala ataku i prowokacji nie pozwala arabskim podnóżkom Stanów Zjednoczonych zrzekać się odpowiedzialności, i dowodzi raz a dobrze jak wasalstwo w postaci trzymania jankeskich wojsk w kraju stanowi zagrożenie dla pokoju, a nie gwarancję bezpieczeństwa. Wraz z rozwojem sytuacji pamiętajmy również, że agresja ta nie zaczęła się dziś, ani nie zaczęła się w zeszłym roku. Dążenia do zmiany reżimów przez wszelkiej maści imperialistów są uniwersalnym wyrazem systemu od dekad, a zaostrzający się kryzys światowy, w którym kraje uciśnione stanowią coraz bardziej smakowity łup, rzuca imperialistów do ich gardeł. W szczególności tych amerykańskich, którzy desperacko starają się zachować pozycję światowego hegemona.

Ponownie stawiamy się za ludem i narodem Iranu, w walce o obronę własnej suwerenności i prawa do samostanowienia. Szczerze życząc każdemu żołnierzowi – napastników, każdemu apologecie agresji – morza ołowiu gospodarzy. Wszystkim zasłaniającym sobie w imię tej zwyrodniałej polityki gębę losem uciśnionych narodów, klas i grup społecznych w Iranie, przypominamy o losie więźniów politycznych w więzieniu Evin, zmasakrowanych w zeszłym roku przez atak bombowy syjonistów.

Niewzruszenie stoimy więc w obronie Iranu, jak i wszystkich uciśnionych narodów i ludów świata, wiedząc że zarówno ich aktywna obrona, jak i szerszy interes polityczny, idą w epoce gnijącego imperializmu ramię w ramię z prądem rewolucji.

Śmierć agresji USA i syjonistów!

Niech Żyje walka narodu i ludu Iranu!

Niech Żyje walka uciśnionych narodów i ludów świata!

Akcja Antyimperialistyczna

Marzec, 2026r.

Opublikowano

Sukces konferencji o Palestyńskim Ruchu Oporu Narodowego

W ostatnim czasie w Warszawie, odbyła się konferencja na temat palestyńskiego ruchu oporu narodowego, w której uczestniczyła Akcja Antyimperialistyczna, Iskra oraz franuskie delegacje Zjednoczonej Kampanii na Rzecz Uwolnienia Georgesa Ibrahima Abdallaha (CUPLGIA) i Ligi Młodych Rewolucjonistów (LJR), a gościnnie przemawiał min. Nidal Hamad, konferencja zgromadziła blisko 40 uczestników.

Wydarzenie otwarto pozdrowieniami i wiadomością na temat obecnej sytuacji w Palestynie i jej więźniów politycznych, przesłaną od osoby przedstawicielskiej zbrojnego oporu.

W jej trakcie poruszono kwestie takie jak formacja programu narodowego palestyńskich frakcji od lat 60tych po lata współczesne, los więźniów politycznych oraz walki o ich wyzwolenie, kwestie represji w ruchu solidarnościowym oraz usystematyzowano znaczenie kwestii rolnej i narodowej, na przykładzie prawa do powrotu dla palestyńczyków, wyjaśnianiając jednocześnie błędy teorii mówiących o bezpośrednio socjalistycznej rewolucji w regionie.

Na wydarzeniu można było znaleźć ulotki z odezwą wzywającą na Kongres Założycielski Ligi Antyimperialistycznej w Ekwadorze.

Francuskie delegacje przytoczyły istotę kampanii i sukcesu walki o uwolnienie Georgesa Abdallaha – wyzwoloenego w zeszłym roku, najdłużej przetrzymywanego wieźnia politycznego starego kontynentu oraz sytuację w francuskim ruchu palestyńskim oraz represje wobec niego.

Wiele z uczestniczących w wydarzeniu osób okazało swoją solidarność z represjonowanym, przez państwo francuskie za swoją nieugiętą postawę w obronie Palestyny – Alexem, o czym świadczą poniższe zdjęcia, które otrzymaliśmy.

Opublikowano

O Poradniku


Z początkiem roku państwo polskie podjęło się zadania opracowania tzw. “poradnika bezpieczeństwa”. Ten pierwszy od czasów konstytucji 1997roku, dokument wysyłany do każdego gospodarstwa domowego w kraju, ma we własnych słowach być odpowiedzią na “zagrożenie wobec Polski (które) znacząco wzrosło”, powołując się przede wszystkim na zagrożenie z rąk innych aktorów państwowych, a wtórnie wobec konsekwencji katastrofy klimatycznej.

W poradniku wymieszano informacje na temat praktyk bezpieczeństwa indywidualnego, pomocy wzajemnej i sąsiedzkiej oraz pierwszej pomocy medycznej, z tymi ze sfery działań w razie wystąpienia zagrożenia militarnego. Jednak tym co wyeksponowano najbardziej prominentnie – grubym drukiem i powiększoną czcionką, na samym początku dokumentu, jest rola państwa, jego aparatu siłego i naszych zobowiązań względem niego. W ten sposób kulminacyjnym fragmentem rozdziału wstępu, do największej kampanii społecznej III RP w tym wieku staje się litania na temat tego jakie mamy obowiązki wobec państwa, jego konstytucji i służby wojskowej, zakończone groźbą: “Pamiętaj! Jeśli uchylasz się od służby wojskowej, poniesiesz konsekwencje prawne bez względu na to czy przebywasz w Polsce czy za granicą”.

W obliczu tej wulgarnej propagandy strachu i poddaństwa nie pada oczywiście ani słowo, o tym jakie prawa wobec tego “obowiązku” posiadamy. Idąc, więc z duchem myśli, że każde prawo należy sobie wywalczyć, częścią naszej walki z propagandą poradnika jest przypomnienie: Jednym z praw obywatelskich, wobec klasyfikacji wojskowej jest możliwość zaskarżenia, decyzji o nadaniu konkretnej kategorii i podejście do ponownego badania. Tu należy pamiętać, że każda z kategorii nie będąca kategorią “A”, oznacza w różnym stopniu, niezdolność do służby wojskowej, a wszelkie zaliczenie na poczet kategorii “A” osób, u których występują; przewlekłe schorzenia, zaburzenia słuchu czy wzroku, choroby skóry, tkanki, deformacje ciała, schorzenia neurologiczne – powinny zgłosić się do komisji w celu korekty błędnego nadania im kategorii implikującej zdolność do wykonywania tego “obowiązku”. To samo tyczy się osób, u których dane osobowe na karcie, a w szczególności ich identyfikacja płciowa, niezgodne są z rzeczywistością.

Poradnik ten odczytywać musimy więc zgodnie z jego intencjami, postawionymi w sposób tak bezpośredni, jak stanowi to specjalnie dla nas wytłuszczone ostatnie zdanie wstępu. Jest to nic innego, jak element kampanii propagandowej wobec ludności, na rzecz zasilenia nami i uzależnienia nas od potrzeb aparatu siłowego i kontroli państwa. W swoim bezpośrednim założeniu, traktując przedmiotowość ludzi wobec swoich organów, staje on otwarcie i jednoznacznie przeciwko intersom najszerszych mas. Warto nadmienić, że ten wielkoskalowy przekaz propagandowy, dzieje się również w kontekście wszechobecnego oporu w Europie wobec podobnych kampanii: Pod koniec roku zmiana prawa konskrypcji w Niemczech, przymuszająca mężczyzn do przystępowania do badań kwalifikacyjnych na komisji wojskowej, na wzór Polski, spotkała się z masowymi protestami młodzieży szkolnej i akademickiej w ponad 90 miastach RFN, we Francji rekrutacyjno-propagandowe wyprawy wojska do liceów, spotykają się ze skutecznymi fizycznymi blokadami dostępu, podejmowanymi przez uczniów, jak widać na przykładzie z końca stycznia z Rennes:


Jak pokazują zarówno natura państwa kapitalistycznego, ale i jego konkretne działania na przestrzeni lat, stabilność aparatów wobec których mamy być surowcem, stoi w sprzeczności do bezpieczeństwa i interesu ogółu. W kontkeście sytuacji światowej kampania ta jasno wpisuje się w przygotowania państw do imperialistycznych wojen o ponowny podział świata, czyli konfliktów których RP jest systematycznym propagatorem, a nie bezsilną potencjalną ofiarą.

Produkowanie w Polsce 90% TNT na potrzeby wojen USA – niezbędnego dla bomb używanych w trakcie izraelskiego ludobójstwa w Gazie, udział w inwazji na Afganistan, polska strefa okupacyjna w Iraku. Wreszcie zaślepienie modelem “kolektywnej” obrony Europy, w którym bezpośredni sąsiedzi imperialistycznych mocarstw europejskich, w tym Polska, służyć mają za twierdzę i masę ludzką umacniającą ich przedpola. W sytuacji międzynarodowej instytucje wobec, których propagowane jest nasze poddaństwo tworzą iluzje i rozwijają kryzysy, przed którymi przewrotnie chcą nas “bronić”. W domu szukać możemy natomiast jednoznacznych przykładów, tego jak silne państwo oznacza słabe społeczności. Przykładem mogą być działania sił WOT, kierownych na granicę polsko-białoruską w celu zaostrzania, wspólnie ze służbami białoruskimi “kryzysu” migracyjnego (w tym, w przededniu dziejowej powodzi z 2024r.). Te irracjonalne działania, również wpisują się w ogólny kontekst “poradnika” stojąc między innymi w służbie kampanii strachu mającej przymusić nas do zgody na cięcia socjalne, kosztem głębszej militaryzacji.

Wielu rodzi się tu jednak oczywiste pytanie; Czy nie uważamy, że agresja imperialistyczna przeciw Polsce jest realnym zagrożeniem?

Oczywiście że tak, znalezienie się po drugiej stronie takiej wojny, stanowi historyczne prawo systemu imperialistycznego. Jednak właśnie dlatego, nie możemy mówić o perspektywie obrony, przez aparat uwikłanego w ten system państwa. Kapitalistyczna logika wojny wykorzystuje ludność do obrony swoich interesów, nie na odwrót. Widać to choćby na przykładzie Ukrainy, w porzuceniu modelu powszechnej mobilizacji, z okresu obrony Kijowa, na rzecz przymusowej mobilizacji do SZU najbiedniejszych warstw społecznych, do walki w pozycyjnej wojnie na wycieńczenie, w obronie kosztem życia – każdego skrawka własności wyprzedawanego i zadłużanego na zachód państwa.

Tak prowadzona wojna wykorzystuje nasze społeczności na rzecz utrzymania, bądź rozszerzenia zastanej władzy politycznej oraz walczy w obronie własności: dronami, czołgami, rakietami i naszymi ciałami. Równą ignorancją jest nie traktowanie poważnie zagrożenia wojną, co szukanie na nią rozwiązania w logice systemu. Bezpieczeństwa musimy szukać w aktywnym wyłamaniu z tej logiki, towarzyszącej jej współodpowiedzialności i subiektywnej słabości.


Zarówno w czasach wojny, jak i pokoju potrzebujemy:

Antyimperialistycznego, klasowego ruchu antywojennego!

Prawdziwej, powszechnej samoobrony!

źródła:

  1. https://wagingnonviolence.org/ipra/2025/12/germany-draft-military-conscription-resistance/
  2. https://twitter.com/i/status/2016833845694247318

Opublikowano

Stop Operacji Kagar! Przeciw masakrom w Indiach

Źródła:

  1. https://vasanthamegham.com/operation-kagar-the-most-savage-stage-of-the-brutal-war-in-dandakaranaya/
  2. https://www.facebook.com/share/p/1CsamCNxup/
  3. https://sprawapowszechna.org/?p=57

Opublikowano

Wojna przeciw Ameryce Południowej – Imperialny terror na całej półkuli

Brazylia

28. października w Fawelach Alemão i Penha, policja stanu Rio De Janeiro przeprowadziła największą “operację przeciw przestępczości narkotykowej” (w rzeczywistości masakrę) w dziejach miasta. W ciągu jednego dnia zabiła co najmniej 136 osób. Obśpiewana jako sukces w walce z zorganizowaną przestępczością przez faszystowskiego gubernatora stanu Rio – Claudio Castro, sojusznika Bolsanaro, Trumpa i Netanjahu, masakra ta miała “odzyskać kontrolę” państwa nad wspomnianymi fawelami.
To okrutne tłumaczenie ma dawać podwaliny pod usprawiedliwienie terroru wobec najbiedniejszych mieszkańców i ich ofiarą przysłaniać niemoc i niechęć działania państwa wobec systemowych czynników handlu narkotykami.

Dotychczasowe ataki na najbardziej dotkniętą Fawelę Alemão i ustanowienie w niej w 2010 roku “Pacyfikujących Jednostek Policji (UPP)” nie ograniczyły w żadnym stopniu handlu narkotykami. Ci sami funkcjonariusze zapisali się we wspomnieniach mieszkańców jako nowi propagatorzy handlu i militaryzacji lokalnych gangów. Wraz z obecną operacją, w której dochodziło do tortur i sumarycznych egzekucji, mówić można jedynie o kolejnej zmianie okupanta. Co ciekawe jednostki specjalne brazylijskiej policji (BOPE) poza swoim okrucieństwem, znane są jeszcze ze współpracy z izraelską firmą konsultingu bezpieczeństwa – ISDS.

ISDS szkoli BOPE w metodach rozstawiania tymczasowych posterunków na dachach domów, eksportując praktyki apartheidowej kontroli ludności na drugi koniec świata. Posterunki te, zarówno w Zachodnim Brzegu jak i w Fawelach, służą jako narzędzie zastraszania, gnębienia, a czasem i mordu na lokalnych społecznościach.

„Organizuj swój gniew” – graffiti na zwęglonym pojeździe po masakrze w Faweli Alemão


Ekwador

Ekwador był niedawno miejscem spontanicznego powstania. W związku ze zniesieniem subsydiów paliwowych dla prywatnych odbiorców, ludzie wyszli na ulice protestować przeciwko polityce zaciskania pasa przez pro-amerykańskiego prezydenta Daniela Noboę. Powstanie najsilniej i najdłużej rezonuje w północnej prowicji Imbabura, wspierane szeroko przez robotników, chłopów i rdzennych mieszkańców gdzie znane jest jako “Powstanie Ludowo-Rdzenne”. Pomimo kapitulacji przywódctwa parlamentarnych organizacji robotniczych i rdzennych, duża część pracujących Imbabury wciąż kontynuowała masowe blokady, strajki i akcje sabotażowe. Domagając się pełnego odstąpienia od decyzji przez rząd, który w dużej mierze niezdolny był odzyskać kontrolę nad regionem.

Długotrwały charakter powstania zmartwił władze do tego stopnia, że 21. października postanowiły one przeprowadzić bombardowania gór wokół miejscowości Buenos Aires w Imbabura. Tą terrorystyczną akcję zbombardowania własnych obywateli Noboa nie raczył usprawiedliwiać w domu. Jedną z pierwszych rzeczy, które po jej przeprowadzeniu zrobił to napisanie publicznie do swojego Pana na X: “Prezydencie Trump, Ekwador trzyma się globalnej walki przeciwhandlu narkotykami inielegalnemu górnictwu…”. Ta przykrywka zatajać ma jednoczesny terrorystyczny i militarny charakter operacji. Jak pisze walczący na pierwszych liniach Powstania Ludowo-Rdzennego Imbabury FDLP-EP:

Reżim ekwadorski powiela strategie „prewencyjnego zwalczania partyzantki” promowane przez Południowe Dowództwo Stanów Zjednoczonych, wpisujące się w doktrynę bezpieczeństwa hemisferycznego”.

Wenezuela

Zgodnie z tą doktryną imperializm amerykański postępuje również w Wenezueli, wobec niej nie posiada jednak mechanizmów terroru wewnętrznego. Suplementuje to atakami dronów wobec wenezuelskich, kolumbijskich i trynidackich rybaków, ponownie wycierając swoją mordę jakoby byli to “handlarze narkotyków”. Sytuacja jest tu zgoła inna, ataki nie służą podtrzymaniu władzy imperialnych sług. Agresja ta kreuje klimat, w którym jankesi zaczynaja mówić o wielkoskalowych atakach na Wenezuelę bądź nawet inwazji, w celu zmiany reżimu.

Gdy Ameryka Łacińska ponownie zaczyna płonąć, a widma ‘Operacji Kondor’ się budzą, odpowiedź może być tylko jedna – tak jak powszechny opór w Palestynie, tak w Wenezueli, Ekwadorze, Brazylii – tylko walka Ludu przeciw imperialistycznej agresji w każdej jej formie zamieni jej “podwórko” w jej cmentarz.

Źródła:


https://wagingnonviolence.org/wr/2020/02/militarism-israeli-companies-market-repression-latin-america/

https://fdlp-ec.blogspot.com/2025/10/el-levantamiento-indigena-popular-y.html

https://fdlp-ec.blogspot.com/2025/10/mas-alla-de-la-traicion-de-vargas-y-la.html

Opublikowano Jeden komentarz

Październik miesiącem Palestyńskiego oporu


Warunkiem wolności jest zgromadzić się wokół ruchu oporu” – Georges Abdallah, Bejrut 2025 r.


Trwający obecnie miesiąc posiada symboliczne znaczenie w historii oporu narodu palestyńskiego. Mają podczas niego miejsce liczne rocznice; począwszy od wojny “Yom Kippur” z 1973 roku, która po raz pierwszy w historii podważyła dominację izraelską w wojnie konwencjonalnej i wymusiła na syjonistach wycofanie z Synaju, przez przypadającą na 17. października 24. rocznicę operacji Brygad Abu Alego Mustafy (LFWP), w których precyzyjnie wyeliminowano syjonistycznego ministra turystyki i osadnictwa Ze’eviego, skończywszy na datach bliższych obecnemu eposowi wojny narodo-wyzwoleńczej w Palestynie: 2. rocznicy bohaterskiej kontrofensywy Wspólnego Pokoju Operacji Palestyńskich Frakcji Oporu znanej jako “Powódź Al-Aqsa”.

Operacja ta otwarła nowy rozdział w walce o pełne wyzwolenie Palestyny, osiągawszy rękoma powstałej ludności największego na świecie getta – Gazy – cele strategiczne, o których nie śniło się zmierzałym wielokrotnie w “odsieczy” dla Palestyńczyków armiom arabskim. W swoim przedśmiertnym amoku syjonizm eskalował swoją wojnę w ludobójstwo wobec Strefy Gazy, w którym według własnych statystyk zamordował dwukrotnie większy odsetek cywilów do kombatantów, niż siły Osi w drugiej wojnie światowej. W obronie swojego domu poza dziesiątkami tysięcy cywilów, 16. października 2024 r., na froncie i z bronią w ręku poległ również Yayha Sinwar – przywódca Hamasu w Strefie Gazy i jeden z głównych architektów bohaterskiej kontrofensywy na tymczasowo okupowane ziemie palestyńskie.

Wraz z międzynarodowo eskalującym ruchem solidarności z Palestyną i w duchu historycznych rocznic w przebiegu jej oporu, udostępniamy kalendarium wybranych akcji solidarnościowych ze sprawą Palestyńską, od początku października, które miały miejsce w Polsce:

02/10

W ponad 20 polskich miastach odbyły się spontaniczne demonstracje w solidarności z porwanymi z wód międzynarodowych przez syjonistów aktywistami Globalnej Flotylli Sumud.


W Warszawie, protestujący w wielotysięcznym tłumie wybili szybę w drzwiach wejściowych budynku Ministerstwa Spraw Zagranicznych i oblali jego schody sztuczną krwią.


Protest we Wrocławiu zgromadził około tysiąca uczestników, którzy na parę godzin zablokowali główne ulice miasta.


Akcja Antyimperialistyczna była obecna na demonstracjach w Krakowie i Toruniu.


05/10

W Warszawie, Krakowie, Wrocławiu i Poznaniu odbyła się druga tura demonstracji solidarnościowych z zawczasu wciąż przetrzymywanymi i torturowanymi aktywistami Globalnej Flotylli Sumud – każda gromadząc od setek do tysięcy uczestników.

W Katowicach zorganizowano kiermasz dla Palestyny, w trakcie którego wykłady, panele i warsztaty prowadziło wielu polskich i palestyńskich aktywistów ruchu solidarnościowego. W ramach zbiórki charytatywnej na Lekarzy Bez Granic zebrano 15.923,55 złotych.


Jednocześnie rozpoczęły się ogólnopolskie akcje w honorze oporowi palestynyńskiemu. W Toruniu, pomimo retrospektywnego wycofania się z powodu zarządzenia centrali – “lewicowego” Razem. Akcja Antyimperialistyczna z pomocą kolektywów anarchistycznych: Toruńskiej Grupy Anarchistycznej, Antyfaszystowskiego Torunia i lokalnego Food Not Bombs, zorganizowała w ramach koalicji Toruń z Palestyną demonstrację pod tytułem “Zatrzymać ludobójstwo, nie złamiecie 78 lat oporu!”.


Z tej okazji blisko 50 osób zgromadziło się na toruńskim starym rynku, żeby wyrazić sprzeciw wobec ludobójstwa, czcząc jednocześnie w przemowach i okrzykach palestyński opór – udowadniając, że ruch w kolejnych miastach można budować na poprawnych politycznie liniach, wbrew lękom tych którym ludobójstwo i sprawa palestyńska służy jedynie na potrzeby rozbijania się o próg wyborczy.

07/10

W drugą rocznicę powodzi Al-Aqsa nie zabrakło w Polsce solidarności z przodującym oddziałem walki narodu Palestyńskiego, którym jest Ruch Oporu. Do zmobilizowanego wcześniej Torunia dołączyły: Kraków, Lublin i Trójmiasto. W Krakowie pomimo później godziny w środku tygodnia, przenikliwego chłodu i ulewnego deszczu ponad 100 osób przemaszerowało historycznym centrum miasta, żeby bojowo zademonstrować swoje poparcie dla Palestyny w demonstracji, którą współorganizowała i przewodziła w trakcie marszu Akcja Antyimperialistyczna.

W przemowach pełnych wiary w walkę Palestyny, bezpośrednio podkreślano znaczenie Ruchu Oporu oraz wydarzeń operacji Powódź Al-Aqsa. W trakcie przemarszu i po przemowach, ulice wypełniły sie sloganami “Death, Death to the IDF!”, hasłami intifady oraz spontanicznymi okrzykami uwielbienia i wsparcia dla Ruchu Oporu.


W tą jakże istotną rocznicę chcielibyśmy podziękować wszystkim siłom w Toruniu, Krakowie, Lublinie, Trójmieście, Szczecinie, Poznaniu, Łodzi i Rzeszowie, które zorganizowały się w demonstracjach bądź wydały godne dla tej daty oświadczenia. Sił, dla których ruch oporu nie jest wstydem, a dzień 7. października nie powoduje strachu. Z naszej strony uznajemy fakt solidarności z przodującymi oddziałami w tej wieloletniej wojnie narodowo-wyzwoleńczej, jako wyznacznik polityki, która traktuje Lud jako najważniejszy podmiot rewolucyjny, patrzy na sprzeczności wewnętrzne między uciśnionym a ciemiężycielem, i w bezpośrednim przezwyciężeniu drugiego przez pierwszego widzi ich rozwiązanie. W ruchu solidarności z Palestyną nic nie jest nam bliższe, niż jej Ruch Oporu.

Na koniec kalendarium dla dnia rocznicy Powodzi Al-Aqsa wspomnieć musimy, że wszystkie miasta, w których 02/10 tłumnie gościli działacze i oficjalne delegacje Razem (lub w których nieskutecznie próbowały one przejąć demonstracje, jak w Katowicach), nie doświadczyły 07/10 ich formalnej reprezentacji. Szczególnie dobitnym przykładem tego gdzie leżą priorytety parlamentarnej lewicy Razem, poza Toruniem jest przykład Lublina, który również należy do miast, w których ruch nie ma charakteru cyklicznego. Pomimo podwójnie istotnego aspektu wsparcia demonstracji w takim mieście, również i z Lublina doszły nas słuchy o retrospektywnym wycofaniu się Razem w imię PR-owego przykazu centrali. Co gorsza, jak wiadomo organizatorom w innych miastach, wywołało to pewne utrudnienia w uzyskaniu treści merytorycznych na czas przebiegu tamtejszej demonstracji, które wspólnymi siłami udało się uzupełnić. Tutaj widzimy kolejną szczególną rolę tej historycznej daty, demarkuje nam ona kto w ruchu solidarności z Palestyną jest dla jego rozwoju, a czyje partyjne szychy widzą w swoich działaczach lokalnych i organizatorach wydarzeń palestyńskich elementy swojej prywatnej politycznej gry. W tym duchu rozszerzamy serdeczne podziękowania dla wszystkich działaczy Razem, którzy prywatnie przyłączyli się do uczestnictwa w wydarzeniach tego dnia.

12/10

Tego dnia odbyła się trzecia seria ogólnopolskich demonstracji Global Movement to Gaza. W Krakowie na demonstracji, przywitano uwolnionego z izraelskiego porwania Omara Farisa. Jednocześnie setki osób przemaszerowały przez centrum w duchu przemów, w których podkreślono rolę utrzymania mobilizacji dla Palestyny nawet w okresie tzw. “zawieszenia broni” w Strefie Gazy.

Podsumowanie

Przyłączamy się do apelu, który wybrzmiał na demonstracjach po zawieszeniu broni, jasno mówiąc: zawieszenie to zostało przez ruch oporu wywalczone poświęceniem tysięcy męczenników, jednak wbrew temu co sądzą niektórzy, nie ma to mowy jedynie o złagodzeniu tragedii. Tytanicznym poświęceniem, przez ostatnie dwa lata Palestyna znalazła się o dekady bliżej swojego pełnego wyzwolenia. Okupacja nie osiągnęła żadnego ze swoich strategicznych celów, a palestyńskie siły partyzanckie pokazały, że pomimo zrzucenia na nie w równoważniku trotylowym 12-krotnie większej ilości ładunków wybuchowych, niż zostało zrzuconych na Hiroszimę, broń nie jest w stanie przezwyciężyć powodzi uciśnionych ludzi świata. Obecnie, powódź ta w Palestynie ponownie płynie w swoim korycie, czyszcząc przy okazji muł który zasiała tam okupacja. Jednak tak jak przełamała ona wały dwa lata temu, tak dokona tego ona znowu – w Palestynie i w każdym zakątku świata

Na koniec, chcielibyśmy udostępnić wideo solidarnościowe:

Opublikowano

Powstanie w Nepalu: Raz wznieciony pożar nigdy nie zgasł

9 września w spontanicznym powstaniu nepalska młodzież wypędziła z pałaców ministerialnych swoich rządzących z reformistycznej i rewizjonistycznej koalicji przewodzonej, przez Komunistyczną Partię Nepalu (Zjednoczona Marksiści-Leniniści), na czele ze zbiegłym z pomocą wojska premierem Oli’m. Pomimo brutalnych represji, zamordowania przynajmniej 51 osób i ranienia ponad 1300 przez siły porządkowe od początku protestów, gniew ludu dosięgł i zburzył pałace władzy w rekordowym tempie.

Protesty błędnie utożsamiane z ocenzurowaniem mediów społecznościowych, znalazły we wspomnianym zakazie jedynie swój katalist, gdyż wcześniej na tych platformach organizowały się ruchy wymierzone przeciw wszechobecnej korupcji. Ich wyłączenie w obawie przed protestami, było jednoznacznym sygnałem wyczerpania się pluralizmu politycznego demokracji parlamentarnej Nepalu – wobec półkolonialnych, półfeudalnych struktur kapitalizmu biurokratycznego którym przyszło jej służyć. Wraz z obaleniem rządów premiera Oli, grupy które skooptowały przywódctwo w koordynacji protestów z “apolityczną” organizacją pozarządową “Hami Nepal” na czele, podjęły się jedynie zaproponowania armii. która przejęła de-facto kontrolę w kraju, nowej przejściowej premier w postaci sędzi Sądu Najwyższego: Sushili Karki. Jest to sytuacja analogiczna do zastałej po powstaniach w Bangladeszu czy Sri Lance. W których słuszny gniew ludzi bez rewolucyjnego ukierunkowania i przywódctwa, zagrożowny jest planami awaryjnymi imperialistów.

Co jednak ważniejsze, z każdym takim powstaniem gniew Ludu pozostaje podtrzymany, jego moc coraz bardziej zinternalizowana, a sytuacja chaosu wśród niebios władców pozostaje doskonałą dla klas uciśnionych.

Co szczególne dla powstania w Nepalu to fakt, że nie wyrosło one z pustki, ale z bogatej XXI-wiecznej praktyki walki klasowej. Rząd Oli i poprzednie rządy “komunistów” w kraju, miały swoje źródło w zakończonej rozmowami pokojowymi nepalskiej Wojnie Ludowej, która obalając monarchię w praktyce przywróciła jedynie demokrację burżuazyjną. Ta wojna, jako zawczasu najbardziej zaawansowana forma rewolucji po tej stronie Himalajów podbiła do 2006 roku 80% terenów kraju i okrążyła zewsząd Katmandu.

Jednak siły rewolucji w obliczu zagrożeń interwencją ze strony Indii i gróźb jej legitymizacji pod imperialistycznym patronatem Rady Bezpieczeństwa ONZ, zdecydowały się na kapitulację w postaci podpisania “Comprehensive Peace Agreement”. Porozumienie to zlikwidowało nepalską Armię Ludową, którą wciągnięto w struktury armii narodowej. Siły rewolucjonistów zamieniły się w legalne partie które w wyborach doszły do władzy na obietnicach reform, w praktyce pogrzebanych własną kapitulacją. Premierem kraju został dotychczasowy przywódca rewolucji – Prachanda. Nie był on w stanie doprowadzić do nacjonalizacji kluczowych sektorów gospodarki, realizacji reformy rolnej, ani redystrybucji bogactwa ponad majątek obalonej monarchii. Nepal z monarchii absolutnej, zamienił się w kraj wielu małych książąt których wyborcze “komunistyczne” partie reprezentować zaczęły wachlarz interesów posiadaczy ziemskich, kapitału biurokratycznego i przede wszystkim obcych imperialistów oraz ekspansjonizmu indyjskiego. Najdobitniejszą ze zdrad było pogłębienie, przez Prachandę wpływów tych dwóch ostatnich. Wbrew temu co Rewolucyjny Zjednoczony Front pod wodzą partii, przyjął w swoim Programie Minimalnym w 2001r., tzn: “Wyzwolenie przemysłu narodowego spod imperialistycznego kapitału”.

Jednak Rewolucja Nepalska, jej wojna, reformistyczny zwrot i ostatnie powstanie potwierdzają nam pewne niezbywalne prawdy, przede wszystkim: Rewolucyjny podbój władzy, nie jest nagłym wydarzeniem, lecz systematycznym procesem.

Władza nie leży tylko w pałacach ministrów, w stolicy i zakładach formalnej gospodarki, które można przejąć jednym powstaniem lub strajkiem. Jej podbój jest procesem przezwyciężenia, przez najszersze masy struktur starego państwa, opartych w większości świata również min o: posiadaczy ziemskich czy siły zbrojne gotowych na działanie awaryjne w zgodzie z imperialistami.

To co Rewolucja Nepalska osiągnęła, jak wielkie zagrożenie stanowiła tuż przed zdradą przywódctwa, potwierdza zarówno słuszność jej walki, brak drogi rewolucji przez reformę i to że:

Opublikowano

30 lat bitwy Santa Elina, 30 lat bliżej Nowej Brazylii

W sierpniu obchodzona była w Brazylii 30. rocznica masakry Corumbiara, znanej w tamtejszym ruchu rewolucyjnym jako ‘bitwa Santa Elina’. Bitwa Santa Elina była walką pomiędzy siłami latyfundium (wielkich posiadaczy ziemskich), napadającymi na grunty chłopskie przy użyciu band najemników i miejscowej Żandarmerii Wojskowej stanu Rondonia, a ponad 600 rodzinami bezziemnych i drobnych chłopów tenże teren okupującymi. W swoim przymierzu z latyfundium, państwo brazylijskie wystawiło uzbrojonych w broń długą zbrodniarzy przeciw uzbrojonym w maczety, kije, sierpy i domowej roboty materiały wybuchowe chłopom. Mordując 23 osoby (w tym przeprowadzając rękoma policji egzekucję na 7-letniej Vanessie) a poważnie raniąc ponad 200, nie przewidziało ono długofalowych konsekwencji swojej agresji.

Bitwa ta stała się przełomowym epizodem w ponad 500-letniej historii walki o ziemię przez lud pracującego i rdzenny Brazylii. W wyniku pasywnego nastawienia istniejących reformistycznych lig chłopskich (MST) i przyzwolenia na masakrę ze strony socjaldemokratycznych polityków sprzymierzonych z obozem rządzącej obecnie Parti Pracy (PT) Luli, doprowadziła ona do konsolidacji prawdziwie rewolucyjnego ruchu chłopskiego. Powstały rok później z kombatantów bitwy: Ruch Chłopów Corumbiara, wraz z innymi rewolucyjnymi ligami chłopskimi, w ciągu kolejnych lat wypracował linię wojny klasowej na wsi przeciw całemu systemowi wielkich posiadaczy. Tak też, w wyniku zjednoczenia różnych rewolucyjnych organizacji chłopskich, 1. kwietnia 2000 roku powstała Liga Biednych Chłopów (LCP), której strategia rewolucji agrarnej zapisana została w dokumencie “Nosso Caminho”.

W ciągu 25 lat swojego istnienia, LCP ustanowiła się w prawie każdym stanie Brazylii, zakładając dziesiątki obozów okupacyjnych w których żyją, pracują i edukują się w praktyce i teorii rewolucyjnej tysiące rodzin. LCP dąży do rozszerzenia swoich okupacji na teren całej Brazylii, niszcząc struktury i władzę posiadaczy ziemskich. Mówi ona otwarcie, iż prowadzi rewolucję agrarną przeciwko latyfundium i wspierającym go organom państwa. W swojej walce osiąga sukcesy zarówno w rozszerzaniu okupacji, jak i w ich obronie. Choćby podczas walki o obóz Barro Branco, gdzie ciężko raniąc 2-giego w randze faszystowskiej organizacji “agrarystów” zbója, przepędziła wspólną operację dziesiątek najemników, faszystowskich bojówek latyfundium i policji wojskowej. Największe zwycięstwo w walce ostatnich lat to skuteczne opiarcie się inwazji 4 000 funkcjonariuszy Żandarmerii i najemników latyfundium, przeciw obozowi Tiago dos Santos w Rondonii w 2021 roku.

Obozy LCP umożliwiają budowę organów Nowej Władzy na brazylijskiej wsi:
Zgromadzenia Ludowe, które formuje każdy z obozów mają moc rewolucyjnej transformacji rzeczywistości: demokratycznie zarządzają terenami, redystrubuują grunty z ukierunkowaniem pod ichprzyszłą kolektywizację, te natomiast zwołują i budują:

Sądy Ludowe – które demokratycznymi ustaleniami są w stanie wydawać i realizować ostrzeżenia, nakazy oraz wyroki (w tym wyroki wygnania i śmierci na zdrajcach, najcięższych przestępcach i wrogach na usługach latyfundium).

Szkoły i Kliniki Ludowe – Zajmujące się kolejno: edukacją uzupełniającą dla młodzieży z kategorii piśmiennictwa oraz podstaw teorii rewolucyjnej, profilaktyką zdrowotną, leczeniem lekkich schorzeń oraz poprawą warunków sanitarnych i kanalizacyjnych.
.

Rewolucja agrarna realizowana w ten sposób przez LCP niewątpliwie wypełnia zadania rewolucji demokratycznej na brazylijskiej wsi. Jej postęp i rozwój w sile przypomina nam prawdę rewolucji. Nie jako chwytania się ogona spontanicznej rewolty lub partycypacji wyborczej, lecz długotrwałego, klarownie ukierunkowanego procesu zdobyczy władzy przez Lud – klasy uciskane. W szczególności te bez żadnej innej alternatywy, będące pod najcięższą formą wyzysku (pół-feudalnego, w przypdaku chłopstwa regionu). Oczywistym jest, że działalność LCP ma swoje umiejscowienie w szerszym sojuszu robotniczo-chłopskim, który nie tylko przybliża walkę chłopów wśród Ligi Robotniczej (LO) oraz licznych związków zawodowych, organizacji studenckich i demokratycznych Brazylii.

Sojusz ten wpływa też na transformację rzeczywistości w obozach – tam gdzie swój los kształtują już klasy rewolucyjne. Co w poniższym tłumaczeniu widać, że funkcjonuje nawet wśród najmniejszych z obozów.


LCP kładzie fundamenty pod budowę Nowej Władzy na brazylijskiej wsi


tłumaczenie artykułu z portalu redspark


1. Jak wygląda dziś sytuacja własności gruntów w Brazylii?

Kto posiada ziemię w Brazylii


Od 1500 r. i kolonizacji Brazylii do formalnej niepodległości politycznej w 1822 r., ziemia w Brazylii była własnością portugalskiego króla, który przyznawał niektórym rodzinom szlacheckim prawo do jej zajmowania i eksploatacji. „Niepodległość” sprawiła, że te koncesje stały się legalnym prawamem własności, a władca nowego Cesarstwa Brazylii miał prawo do dalszej dystrybucji ziemi. Proklamacja Republiki w 1889 r. nie zmieniła własności tych ziem. Do tej pory, pomimo obietnic wielu prezydentów, nie przeprowadzono żadnej reformy, która zmieniłaby tę sytuację. Oznacza to, że większość własności ziemskich w Brazylii jest produktem feudalnego podziału z czasów kolonialnych, nie na podstawie potrzeb ludzi, ale na podstawie przyjaźni z koroną.

Wynikiem tej historii jest to, że około 2% z 5,5 miliona nieruchomości wiejskich (ponad 400 milionów hektarów), zwanych latyfundiami, jest skoncentrowanych w rękach około 23 000 właścicieli ziemskich, którzy posiadają 48% ziemi, ku szkodzie ponad 5 milionów rodzin drobnych chłopów ziemskich (91%), którzy posiadają tylko 20% ziemi (80 milionów hektarów). Chłopi w posiadaniu ziemi cysponują nieruchomościami o maksymalnej powierzchni 100 hektarów, przy czym zdecydowana większość posiada co najwyżej 40 hektarów.

8%, reprezentujących średnią własność, posiada od 100 do 900 hektarów i ma udział w 32% lub 120 milionów hektarów). 5 milionów rodzin chłopskich nie posiada żadnych ziem. Ta koncentracja gruntów jest uważana za jedną z najbardziej nierównych na świecie i tylko przyspieszyła od czasu reżimu Luli wraz z uchwaleniem Terra Legal, która przekazała ponad 150 milionów hektarów gruntów publicznych wielkim właścicielom ziemskim.

Bezrolność”

Pojęcie „bezrolności” jest często używane w Brazylii do opisania sytuacji, w której wielu chłopów żyje i uprawia ziemię, zwaną „Posseiros” (czasami przez dziesięciolecia lub stulecia), która prawnie należy do latyfundium lub jest ziemią publiczną. Bardziej zainteresowani koncepcją legalności niż rzeczywistością materialną, oportuniści opisali ich jako „bezrolnych”, ponieważ nie posiadają oni legalnych tytułów własności. Rewolucjoniści nazywają tę populację po prostu biednymi chłopami, co jest określeniem klasowym opartym na niewielkich działkach ziemi, które uprawiają lub gdy pracują na ziemiach wielkich właścicieli w różnych pół-feudalntch formach dzierżawczych.

Czy w Brazylii są zatem „bezrolni” chłopi? Tak, są chłopi, którzy nie mają ziemi do uprawy, dlatego LCP organizuje konfiskaty ziemi w całym kraju. Jednakże, gdy chłop uprawia nawet jeden hektar ziemi, termin „bezrolny” nie odzwierciedla rzeczywistości.

Przemoc wobec biednych chłopów

Od czasu pierwszych buntów Quilomboli1, państwo i latyfundia współpracowały w celu masakrowania chłopów, a masakry te nigdy nie ustały. Od czasu bitwy Santa Elina w 1995 r. miały miejsce trzy inne masakry na dużą skalę, a także niezliczone planowane zabójstwa: Eldorado dos Carajás w stanie Pará w 1996 roku, Colniza w stanie Mato Grosso w 2016 roku i Pau D’Arco również w stanie Pará w 2017 roku.

Masakry trwają nadal, ponieważ fundamentalna sprzeczność między ziemią a jej siłą roboczą nie została rozwiązana. Nędza życia biednych chłopów popycha ich do zajmowania ziemi, z której są eksmitowani przemocą przez latyfundystów. Ponadto państwo brazylijskie nie tylko przymyka oko na zabójstwa (np. w latach 1985-1996 zamordowano 976 chłopów, a według Amnesty International tylko siedem osób zostało kiedykolwiek skazanych za którekolwiek z tych zabójstw), ale w wielu przypadkach wysyła Żandarmerię Wojskową, aby pomagała najemnikom latyfundystów (tak było w przypadku 4 masakr wymienionych powyżej).

Podczas prezydentury Luli i jego następczyni Rousseff (2003-2016) przemoc wobec ubogich chłopów zmieniła się ze ślepych zabójstw, w bardziej wyselekcjonowane zabójstwa przywódców biednych chłopów, rdzennej ludności i organizacji Quilombo. Obecnie coraz częściej dochodzi zarówno do zabójstw, jak i masakr na dużą skalę.

Kwestia Narodowa

Aby zrozumieć sytuację związaną z kwestią narodową w Brazylii, należy pamiętać, że Brazylia jest państwem kolonialnym zbudowanym w procesie „podboju” (tj. ludobójstwa). To sprawia, że Brazylia jest państwem wielonarodowym, z wieloma nieuznawanymi i uciskanymi narodami, które stały się uciskanymi mniejszościami przez państwo brazylijskie. Z populacją szacowaną na 900 000, są one w większości skoncentrowane w lasach Amazonii i dzielą tę samą „historię, język, terytorium, życie gospodarcze i kulturę”.

Quilombos również stoją w obliczu brutalnego procesu przymusowej asymilacji. Zachowali oni swoją tradycję oporu politycznego, militarnego i kulturowego, własną kulturę, odrębne życie gospodarcze i ściśle określone ziemie, które zajmowali przez wieki. Stanowią również tradycyjne społeczności.

Te dwie populacje, wraz z biednymi chłopami, mają latyfundium za swojego głównego wroga i podczas gdy oportunistyczna polityka pogłębia sprzeczności między nimi (dając specjalne prawa jednej grupie, co zmusza ją do sprzeczności z prawami drugiej), rewolucjoniści wzywają do jedności rdzennych mieszkańców, Quilombos i biednych chłopów, aby tworzyły one zjednoczony front.

Podczas gdy oportunista Lula obiecał rdzennej ludności „demarkację ziem”, 14 lat rządów PT faktycznie spowolniło tworzenie rdzennych rezerwatów, zwiększyło eksploatację rdzennych ziem przez latyfundia i agrobiznes oraz zalegalizowało zawłaszczanie rdzennej ziemi. Zawłaszczanie ziemi nazywane jest po portugalsku “grilagem”, ponieważ właściciele wykorzystują urząd stanu cywilnego, w którym zarejestrowane są nieruchomości, do tworzenia fałszywych dokumentów własności. Aby dokumenty wyglądały na stare, umieszczają w nich świerszcze – po portugalsku grilo – które wydzielają płyny nadające dokumentom stary wygląd. Znaczna część tej ziemi to grunty publiczne, które prawo Terra Legal pozwoliło latyfundystom uprawiać. W konsekwencji zwiększyło to również liczbę zabójstw rdzennej ludności, podnosząc ją do poziomu zabójstw podczas reżimu wojskowego.

Z drugiej strony, program rewolucjonistów, mający na celu położenie fundamentów pod budowę przyszłego Nowodemokratycznego Państwa, uznaje prawo do samostanowienia (tj. prawo do oddzielenia się i utworzenia własnego państwa) rdzennej ludności oraz szczególne warunki Wspólnot Tradycyjnych dla pozostałości Quilombos i zamierza działać na rzecz dalszej jedności w jednym Ludowym Państwie Nowej Demokracji uznającym ich prawa.

Kwestia organizacji pozarządowych

W Brazylii działa ponad 1000 organizacji pozarządowych, z których ponad 90% jest obecnych od czasu, gdy reżim wojskowy zaczął słabnąć pod koniec lat 70-tych. Ze względu na nędzę mas spowodowaną półkolonizacją Brazylii, te organizacje pozarządowe szybko się rozwinęły, tworząc strukturę równoległą do państwa i zwalniając je z odpowiedzialności za niektóre jego funkcje.

Chłopi trzymający kolorowe ulotki organizacji pozarządowej, sponsorowanej przez belgijskie banki mającą uczyć ich, jak zaciągać „mikro-pożyczki”

Istnieją organizacje pozarządowe, które pochodzą i są finansowane przez zagraniczne kraje (tj. imperialistyczne organizacje pozarządowe) oraz „krajowe” organizacje pozarządowe. Wyklucza to organizacje pozarządowe, które próbują przedstawiać się jako „brazylijskie”, ale istnieją tylko dzięki funduszom pochodzącym z krajów imperialistycznych, a zatem obejmują te same interesy, co te jawnie zagraniczne.

Rolą pierwszego z nich jest wpływanie na ludzi w kwestiach politycznych (tak zwanych „demokratycznych”), aby mieć wpływ na reformy w kraju, a także szerzenie obcej imperialistycznej kultury. Podczas gdy organizacje pozarządowe wysyłające nauczycieli do Brazylii w celu nauczania języka angielskiego mogą być postrzegane jako coś dobrego, głównym celem takich programów jest szkolenie ludzi w zakresie komunikowania się (a tym samym handlu) w języku używanym przez siły imperialistyczne. W tym kontekście nie dziwi więc fakt, że 85% amerykańskiego budżetu na pomoc zagraniczną trafia do organizacji pozarządowych. Odgrywają one również rolę gromadzenia informacji dotyczących sytuacji politycznej i społeczno-gospodarczej kraju (większość krajów imperialistycznych ma surowe przepisy dotyczące obowiązków sprawozdawczych).

Podczas gdy „międzynarodowe” organizacje pozarządowe bezpośrednio służą interesom sił imperialistycznych, „krajowe” organizacje pozarządowe służą interesom różnych frakcji klas dominujących. Działaniami będąc podobne do tych pierwszych.

Oba rodzaje organizacji pozarządowych są skierowane do uciskanych grup, takich jak rdzenni mieszkańcy, kobiety, mieszkańcy faweli i biedni chłopi, pod różnymi pretekstami takimi jak: „obrona lasów Amazonii”, „równość płci” czy „prawo do zdrowia”. Taktyki, których używają, aby uspokoić gniew ludzi przeciwko półkolonializmowi, polegają na obiecywaniu wsparcia finansowego lub korumpowaniu niektórych przywódców społeczności. W rzeczywistości ich interwencja nie zmienia nic w kwestii podstawowych przyczyn problemów uciskanych i powstrzymuje ludzi przed koniecznym buntem przeciwko latyfundiom, który zmieniłby sytuację nie tylko nielicznych, ale wszystkich uciskanych mas.

2. Jak walczy LCP ?

Liga Biednych Chłopów ustanowiła program o nazwie „Nosso Caminho” (Nasza Droga), który zawiera konkretne kroki potrzebne do walki z uciskiem mas. Jego główną różnicą w stosunku do programu oportunistów jest to, że nie obejmuje on politycznych manewrów ani legalistycznej taktyki, aby osiągnąć swój cel.

Walka LCP z koncentracją ziemi przez latyfundia podnosi świadomość polityczną chłopów i ich bojowość, by siłą zajmować ziemie. Przeciwko bezrolności, LCP rozpoczyna konfiskaty ziemi. Aby zapobiec przemocy i mordowaniu chłopów, LCP organizuje samoobronę. Jeśli chodzi o rdzenną ludność i Quilombos, LCP buduje zjednoczony front w celu obrony praw ludności. A organizacjom pozarządowym LCP odpowiada, że ludzie powinni wziąć swój los we własne ręce!

Od przejmowania ziem do kolektywizacji

Od czasu zasiania ziarna okupacji Santa Elina, rewolucjoniści odróżniają się od oportunistów, pokazując że nie będą czekać, aż skorumpowane państwo lub imperialiści rozwiążą problem gruntów. Konfiskata i okupacja ziemi rozpoczęta w wielu częściach kraju trwa do dziś. Ale zajęcie I jej dystrybucja to tylko pierwszy krok dłuższego procesu, ponieważ zniszczenie latyfundium oznacza walkę z klasami dominującymi (i ich panami, imperialistami), a ostatecznie z własnością prywatną.

W swoim programie LCP określiła dwa etapy współpracy w produkcji, a także trzeci, przyszły etap.

  • Etap pomocy wzajemnej: Po zajęciu danego obszaru i rozpoczęciu okupacji przez chłopów, ziemia zostaje podzielona na równe działki, zgodnie z wielkością rodzin. Chłopi otrzymują tytuły własności, które są uznawane przez Zgromadzenie Ludowe okupujących chłopów i ich organ przywódczy, Komitet Obrony Rewolucji Agrarnej (CDR), aby stworzyć podstawy do budowy Nowej Władzy. Każda z rodzin chłopskich pracuje na własnej działce, ale promowana jest polityka wzajemnej pomocy. Podczas gdy właściciele ziemscy konkurują między sobą, aby zwiększyć rentowność własnych upraw, CDR uczy chłopów, że razem mogą produkować więcej i czerpać korzyści ze zwiększonej produkcji.
  • Etap spółdzielczy: Gdy pojęcie i praktyka pomocy wzajemnej są już głęboko zakorzenione w rewolucyjnym obszarze, możliwe jest przejście do etapu, w którym chłopi zgadzają się na wspólne użytkowanie ziemi i wspólną pracę na niej. Obejmuje to zarówno zbiorową pracę na polach, jak i wspólną dystrybucję i komercjalizację plonów. Może to również oznaczać zbiorową własność maszyn rolniczych, takich jak traktory. Niektóre rewolucyjne obszary są już na tym etapie.
  • Etap kolektywizacji: Ten etap jest postrzegany jako perspektywa przyszłości, która najpierw wymaga nie tylko Rewolucji Nowodemokratycznej, ale także wyższego poziomu świadomości wśród chłopów.

Czym jest nowa kultura?

Aby podnieść poziom świadomości politycznej i rozpocząć walkę z hegemonią kultury burżuazyjnej i ziemiańskiej poprzez wdrażanie zasad socjalistycznych w praktyce, LCP promuje Nową Kulturę w swoich rewolucyjnych obszarach.

Oprócz sprawowania okupacji wojskowej i politycznej, imperializm szerzy swoją dekadencką kulturę, aby spacyfikować lud, by patrzył on na swoich ciemiężców jak na zbawców i nienawidził własnych klas. Imperialiści ukrywają swoją propagandę, twierdząc, że promują „wolność i demokrację” oraz „moralność”, ale w rzeczywistości ich kultura promuje coś dokładnie przeciwnego: indywidualizm, rasizm, seksizm, alkoholizm, narkomanię itp.

Aby przeciwstawić się tej hegemonii i wprowadzić socjalistyczne relacje i praktyki, LCP zdefiniowała 16 zasad funkcjonowania i dyscypliny w obszarach rewolucyjnych. Oprócz tworzenia nowodemokratycznych struktur zarządzania, artykuły 6, 7 i 8 mówią bezpośrednio o promowaniu nowego sposobu życia w relacjach z innymi w społeczeństwie, tj. zakaz używania narkotyków (w tym alkoholu), dyskryminacji ze względu na rasę, religię lub płeć, a także zakaz prostytucji i hazardu.

Ponadto LCP promuje sport, kulturę (sztukę i literaturę) oraz tworzy struktury zachęcające do ich uprawiania. Jedną z najbardziej fundamentalnych kampanii na obszarach rewolucyjnych jest walka z analfabetyzmem, prowadzona w Szkołach Ludowych. Szkoły te prowadzą również kursy mające na celu podniesienie świadomości politycznej, w tym analizę obecnej sytuacji w Brazylii, świata i jego sprzeczności.

Edukacja i zdrowie

Kwestia edukacji i zdrowia rodzin na obszarach rewolucyjnych, często z dala od miast i podstawowej infrastruktury, ma kluczowe znaczenie. LCP postrzega kwestię edukacji i zdrowia jako jeden z czterech podstawowych filarów niezbędnych do przekształcenia brazylijskiej wsi. Na swoich obszarach jest to realizowane poprzez szkoły ludowe i kliniki zdrowia. Podczas gdy w większości obszarów dzieci nadal chodzą do szkół państwowych, Szkoły Ludowe są budowane w celu promowania innej formy edukacji dla osób w wieku 16 lat i starszych, opartej na zasadach nauki, pracy i walki (tj. badań naukowych, walki o produkcję i walki klasowej). Szkoły Ludowe służą zarówno zmniejszeniu analfabetyzmu, jak i podniesieniu poziomu świadomości mas chłopskich.

Jeśli chodzi o zdrowie, LCP ma na celu promowanie ludowego systemu zapobiegania i leczenia chorób poprzez tradycyjną wiedzę na temat terapii i stosowanie ziół leczniczych, środków higieny i systemów kanalizacyjnych jako podstawy przyszłych Klinik Ludowych.

Jak chronione są obszary rewolucyjne?

Chociaż okupowana ziemia jest uznawana za legalną i sprawiedliwą przez Zgromadzenie Ludowe i CDR, nielegalny charakter okupacji ziemi w oczach burżuazyjnego prawa powoduje represje. Latyfundyści, którzy chcą, by chłopi opuścili „ich” ziemie, represjonują ich za pomocą najemników. Bezpośrednie represje ze strony imperializmu, za pośrednictwem klas dominujących kierujących państwem, które postrzegają rosnącą siłę ruchu chłopskiego jako zagrożenie dla ich półkolonialnej/półfeudalnej eksploatacji brazylijskich ziem, represjonują przemocą wojskową, paramilitarną i policyjną, a także kontrolując system sądowniczy. Przez wieki latyfundium i państwo ramię w ramię utrwalały masakry mas i zabójstwa przywódców chłopskich.

Podczas gdy oportuniści uważają, że wystarczy organizować marsze i wzywać ONZ do „działania” przeciwko zabójstwom (pomijając fakt, że osoby odpowiedzialne za zabójstwa są tymi samymi co te, które stoją za ONZ), obszary rewolucyjne określiły politykę samoobrony.

Polityka ta ma na celu przeszkolenie wszystkich członków każdego obszaru do obrony przed atakami frontalnymi (najemnicy, żandarmeria wojskowa itp. w akcjach eksmisyjnych), a także próbami infiltracji. Zdobywanie informacji o ruchach wroga i rozpowszechnianie kontr-informacji jest również postrzegane jako część samoobrony.

3. Osiągnięcia rewolucyjnego obszaru Północnego Minas

Linia „Nosso Caminho” została ustanowiona po bitwie Santa Elina i została przyjęta przez rewolucyjny ruch chłopski w całej Brazylii podczas pierwszego kongresu LCP w 2000 roku. Możemy zmierzyć poprawność tej linii, obserwując konkretne osiągnięcia, biorąc za przykład osiągnięcia rewolucyjnego obszaru Mostu Sojuszu Robotniczo-Chłopskiego na północy Minas.

Most Sojuszu Robotniczo-Chłopskiego

Most Sojuszu Robotniczo-Chłopskiegoznajduje się na obszarze między małymi miastami Varzelândia i São João da Ponte (na północ od Minas), który został zajęty w 1998 roku. Jest on zamieszkany i uprawiany przez 35 rodzin, którym stale grozi eksmisja. W 2006 r. towarzysze z LCP zorganizowali się, aby rozwiązać problem, który miał śmiertelne konsekwencje dla dzieci z tego obszaru. Obszar ten znajduje się w pobliżu rzeki, którą dzieci szkolne muszą codziennie przekraczać, aby udać się do szkoły. Jednak rzeka nigdy nie miała prawdziwego mostu – tylko trzy improwizowane i niestabilne kłody ułożone nad rzeką, która czasami wzbierałą niebezpiecznym prądem podczas powodzi.

Po śmierci dwójki dzieci, które spadły i zostały porwane przez prąd, burmistrz São João da Ponte (z Partii Robotniczej, PT), gminy, w której znajdowała się najbliższa wioska, w której znajdowała się szkoła, wygłosił wiele przemówień podczas swojej kampanii wyborczej obiecując budowę mostu tak, jak robili to poprzedni burmistrzowie przez dziesięciolecia. Chłopi głosowali na niego z entuzjazmem. Ale kiedy został wybrany, jego obietnice okazały się puste; nagle projekt okazał się niemożliwy do zrealizowania, ponieważ był zbyt drogi (z szacunkowym kosztem 100 000 reali), a delegacja chłopów, która udała się do ratusza, aby zaprotestować przeciwko jego decyzji, nie została nawet zaproszona na spotkanie.

Chłopi z tego obszaru zrozumieli dzięki temu procesowi, że interwencja państwa nie rozwiąże ich problemu i że muszą go rozwiązać własnymi siłami. Jednakże, chociaż chłopi byli ciężko pracującymi mężczyznami i kobietami, nie posiadali umiejętności technicznych potrzebnych do budowy mostu. Jak go zaprojektować, jakich materiałów użyć i jaki nacisk musi wytrzymać, były pytaniami, na które nie mieli pewnej odpowiedzi.

W tym czasie hasło „jedności robotników i chłopów” stało się czymś więcej niż tylko słowami, ale prawdziwą koniecznością; nie byliby w stanie zbudować tego mostu bez współpracy robotników.

Chłopi z LCP skontaktowali się ze swoimi towarzyszami z Ligi Robotniczej (Liga Operaia-LO), którzy szybko zrozumieli i skonceptualizowali pracę do wykonania; wielu z nich samemu kiedyś było chłopami, którzy stali się bezrolni po eksmisjach z latyfundiów, zmuszeni do migracji do miast w poszukiwaniu pracy. Zrozumieli z pierwszej ręki wszystkie potencjalne trudności związane z budową, takie jak erozja gleby i ochrona przed powodzią. Inżynierowie LO przybyli na miejsce, aby wszystko dokładnie sprawdzić i zmierzyć. Doszli do wniosku, że budowa mostu jest możliwa, a szacowany koszt materiałów to około 15 000 reali. Kiedy chłopi zastanawiali się, dlaczego burmistrz oszacował koszt na 100 000 reali, inżynierowie wyjaśnili, że przeszacowanie projektu było powszechnym sposobem skorumpowanych polityków na zagrabienie pieniędzy dla siebie. (Jak “niespodziewanym” musiało być dla nich, dowiedzenie się kilka lat później, o oskarżeniach o korupcję przeciwko Luli i Rousseff).

Po sporządzeniu planów powróciła kwestia materiałów. Chłopi byli jednogłośni: burmistrz obiecał, więc zmusili go do dotrzymania obietnicy. Ciągłe demonstracje przed ratuszem zmusiły niechętnego burmistrza do wydania niezbędnych materiałów.

Od początku do końca budowy ani jedna osoba nie otrzymała wynagrodzenia za swoją pracę. Chłopi z obszaru, który w tamtym czasie nosił nazwę „Para Terra I” i innych okolicznych terenów, a także pracownicy Marreta Union (związek cywilnych robotników budowlanych ze stolicy stanu Minas Gerais i baza Ligi Robotniczej) oraz z innych miast codziennie brali udział w budowie w ramach zbiorowego i dobrowolnego działania. Wymagało to dużej determinacji i wysokiego poziomu świadomości politycznej, ponieważ chłopi nadal pracowali na polach, a robotnicy na budowach – dwa męczące zawody.

Od samego początku kobiety z okolicy przyłączyły się do budowy, mówiąc, że ich rolą nie jest wyłącznie „gotowanie i sprzątanie”, ale także udział w budowie. Podjęto wspólną decyzję, aby co tydzień jeden dzień na placu budowy był „dniem tylko dla kobiet”. Ustalono również dzień pracy tylko dla młodzieży.

W miarę postępu budowy niektórzy z bardziej sceptycznych chłopów zaczęli zdawać sobie sprawę, że most zostanie zbudowany bez pracy kogokolwiek poza samymi chłopami i robotnikami. Kiedy burmistrz, widząc postępy w realizacji projektu, pospieszył na plac budowy, aby pochwalić się, że to jemu należą się podziękowania, ponieważ pozwolił na zakup materiałów, odpowiedzieli, że to ich własne podatki zapłaciły za te materiały i że to robotnicy i chłopi prowadzili budowę. Zapytany: „A ty, co zrobiłeś?”. Zawstydzony burmistrz nie miał odpowiedzi.

Budowa mostu zakończyła się kilka miesięcy później. Solidny most, zdolny udźwignąć ciężar 30 ton, został zbudowany dzięki jeszcze solidniejszemu sojuszowi robotników i chłopów z północnej części Minas. Podczas jego inauguracji 9 grudnia 2006 r. towarzysze oszacowali, że suma dni roboczych przepracowanych przez wielu uczestników wymagałaby 1800 dni dobrowolnej pracy. Zgromadzenie ludowe tego obszaru postanowiło nazwać go „Mostem Sojuszu Robotniczo-Chłopskiego”, odzwierciedlając prawdziwych bohaterów jego budowy, tworząc tablicę upamiętniającą ciężką pracę ponad 80 kobiet i 300 mężczyzn, którzy wzięli udział w jego budowie. Lider LCP ogłosił: „Nigdy więcej już nie pójdziemy na wybory”.

Tydzień po inauguracji burmistrz przybył na most, aby dokonać własnej inauguracji. Nikt w niej nie uczestniczył. Umieścił również tablice pamiątkowe, ale to, co na nich napisano, pozostaje tajemnicą, ponieważ następnego dnia zniknęły w rzece.

Dzięki temu procesowi chłopi mogli konkretnie zobaczyć, jak nie byliby w stanie zmienić brazylijskiej wsi bez robotników, tak jak robotnicy zrozumieli, że kluczem do istotnej zmiany ich warunków była walka chłopów o ziemię i o zniszczenie latyfundium.

Oaza wśród pustyni

Region północnego Minas jest uważany za „tropikalną sawannę z suchym latem”, co oznacza pory mokre przez 5-7 miesięcy i pory suche przez 3-5 miesięcy. Jest to klimat, w którym jest ciepło o każdej porze roku, z żyzną glebą, która daje obfite plony, o ile otrzymuje wodę. Jednak wraz ze zmianami klimatycznymi region ten ma coraz dłuższe pory suche. Wielu chłopów musiało porzucić swoje ziemie, ponieważ przedłużające się susze miały destrukcyjny wpływ na ich zdolność do produkcji samowystarczalnych upraw. Bez kosztownego systemu nawadniania, takiego jak ten, który posiadają latyfundia i firmy rolnicze, całoroczna produkcja jest podatna na niszczycielskie klęski nieurodzaju.

Jednak chłopi z obszaru Mostu Sojuszu Robotniczo-Chłopskiego nauczyli się dzięki budowie, że mogą zrobić coś więcej niż tylko biernie czekać na najgorsze. Po raz kolejny to sojusz robotniczo-chłopski pozwolił im zrobić to, co oportuniści uznaliby za „zbyt ambitne” i „zbyt kosztowne”.

Koszt systemu irygacyjnego był znacznie niższy, gdy podzielono go przez 35 rodzin z tego obszaru, ale pojawił się inny problem: w jaki sposób mieliby zainstalować scentralizowany system irygacyjny, gdy każda z rodzin miała swoje własne działki z dala od siebie? Kwestia ta pomogła chłopom zrozumieć konieczność połączenia niektórych z ich działek i wspólnego ich uprawiania. Obszar 30 hektarów został przeznaczony na wspólne pole, a prace nad instalacją systemu nawadniającego, zaprojektowanego przez ich towarzyszy z Ligi Robotniczej, zostały zakończone w 2011 roku.

Utworzono spółdzielnię, która zajęła się kwestiami logistycznymi, takimi jak zakup ciągnika. Obecnie uprawianych jest 16 z 30 hektarów, a pozostałe 14 poddawanych jest pracom mającym na celuużyznienie terenu. Produkcja i udziały, jakie otrzymuje każda rodzina, są ustalane wspólnie każdego roku, a każda rodzina ma za zadanie współpracować z innymi na określonych działkach. Oprócz wspólnej ziemi, chłopi nadal mają własne działki, które wykorzystują na własne potrzeby. Jako przyszły cel chłopi planują stworzenie banku zboża, aby być całkowicie niezależnym od zboża z zewnątrz.

Od czasu bezprecedensowej suszy w 2014 r. wspólna ziemia stała się oazą na pustyni: morzem zieleni wypełnionym drzewami owocowymi, maniokiem, kukurydzą, fasolą i paprykami wśród skąd inąd jałowego krajobrazu. Nie ma miesiąca, w którym nie produkowano by żywności.

Upolitycznieniejako klucz dla budowy szerszej jedności wśród uciśnionych

Obszar ten jest przykładem jednego z najbardziej rozwiniętych obszarów rewolucyjnych LCP. Jego osiągnięcia nie zostały osiągnięte dzięki pieniądzom amerykańskiej organizacji pozarządowej lub działaniom oportunistycznego burmistrza, ale dlatego, że chłopi zinternalizowali konieczność sojuszu robotniczo-chłopskiego.

Państwo podjęło wiele wysiłków, aby zniszczyć ten obszar. Ale konsekwencje siły obszaru można również zaobserwować poprzez jego wpływ na lokalną gospodarkę; jest uważany za największego producenta produktów ogrodniczych w regionie. Dlatego nawet nierewolucyjne części regionu popierają go, ponieważ miałoby to wpływ na ich własne interesy i sprzeciwiłałyby się brutalnej eksmisji.

Państwo próbuje różnych taktyk, aby usunąć chłopów z ich ziem. Ostatnią z nich było utworzenie „Território Quilombola do Brejo dos Crioulos”, terytoriów, które państwo legalnie pozwoliło zająć społecznościom Quilombo, zawarto w tym ziemię obszaru Mostu Sojuszu Robotniczo-Chłopskiego. Dało to najbliższej społeczności Quilombo prawo do eksmisji wszystkich innych na tym obszarze, chociaż latyfundyści nadal posiadają legalne tytuły własności.

Stawianie jednej uciskanej społeczności przeciwko drugiej jest starą sztuczką „stawiania mas przeciwko masom”, która działa dobrze z powodu rasizmu i ksenofobii, które klasy dominujące szerzą, aby zapobiec ich jedności. W tym przypadku nie zadziałało to ze względu na poziom świadomości społeczności, będący konsekwencją zbiorowej pracy i upolitycznienia LCP, co doprowadziło do dziesięcioleci walki z dyskryminacją. Tak więc Quilombos i chłopi z regionu mają bliskie relacje z pewnym udziałem małżeństw pomiędzy społecznościami.

Ciągłe próby pokonania towarzyszy poszły na marne; obszar rewolucyjny istnieje od 22 lat i nadal rozwija swój kolektywny projekt.

4. Obecna sytuacja2

Istnieją dziesiątki obszarów, które zostały przejęte przez LCP w różnych stanach Brazylii, a każdy z nich znajduje się na innym etapie rozwoju (pomocy wzajemnej lub spółdzielczym). Społeczności żyjące na tych obszarach stosują linię „Nosso Caminho”, która tworzy wśród nich wysoki poziom jedności politycznej, mimo że niektóre obszary są oddalone od innych, niektóre oddzielone kilkoma tysiącami kilometrów.

Ruch stoi obecnie w obliczu sytuacji, w której oportuniści, niezdolni do rozwiązania problemów kryzysu rozkładu biurokratycznego kapitalizmu w kraju, pogłębionego przez obecny międzynarodowy kryzys gospodarczy, zostali zastąpieni przez rząd faszystowskiego Bolsonaro, który zachęcał do masakr biednych chłopów i uciskanych mniejszości (głównie rdzennych i Quilombos), tworząc specjalne siły wojskowe, których zadaniem jest represjonowanie. Używanie uzbrojonych pojazdów, a nawet helikopterów do eksmisji stało się powszechne.

Przeciwko wzrostowi brutalności eksmisji, LCP zwiększa poziom oporu i dąży do większej jedności we wszystkich warstwach uciskanych mas, takich jak te dotknięte górnictwem, budową zapór, uprawą jednorodnych lasów (eukaliptusa), w tym miejskich mas robotniczych.

Sytuacja w kraju wymaga zwiększenia intensywności walki; subiektywne warunki pokazały w swojej 25-letniej historii walki, że jest ona w stanie stawić opór i podnieść świadomość mas. Te dwa czynniki napędzają ruch chłopski w Brazylii w kierunku jakościowego skoku w walce o Rewolucję Agrarną.

  1. Osady zbudowane, przez zbiegłych niewolników, odpowiednik „Maroonów” z USA. ↩︎
  2. Artykuł redspark z 2020r., został napisany przed największym atakiem na obóz LCP – nieudaną próbą eksmisji obozu Tiago dos Santos w Rondonii w 2021 roku. Od czego czasu, nawet po powrocie Luli do władzy wojna agrarna intensyfikuje, a LCP wychodzi dalej z najważniejszych jej bitew zwycięską ręką. ↩︎

Źródła części autorskiej:

1. https://www.redspark.nu/redspark-originals/the-lcp-is-laying-the-basis-for-building-new-power-in-the-countryside-of-brazil/

2. https://anovademocracia.com.br/lcp-morte-bandidos-area-ro/

3. https://tribuneofthepeoplenews.wordpress.com/2021/10/18/brazil-3000-police-mobilized-to-massacre-peasants-at-camp-tiago-dos-santos/

4. https://redherald.org/2025/08/14/brazil-rondonia-victorius-demonstration-to-celebrate-the-30th-anniversary-of-the-heroic-peasant-resistance-of-santa-elina/

5. https://www.redspark.nu/redspark-originals/from-the-quilombos-to-the-poor-peasants-league-the-500-year-history-of-struggle-for-land-in-brazil/