Referndum odwoławcze w Krakowie – O iluzjach samorządności w mieście i w kraju

Referndum odwoławcze w Krakowie – O iluzjach samorządności w mieście i w kraju

4 Maja 2026 r., w mieście Kraków, miało miejsce samorządowe referendum odwoławacze, dzięki któremu po 2 latach urzędowania, usunięto ze stanowiska byłego już prezydenta miasta Aleksandra Miszalskiego z KO. W przypadku Rady Miasta do odwołania organu zabrakło natomiast około 3000 głosów, z czego problem stanowił jedynie warunek frekwencyjny. Z blisko 200 000 mieszkańców oddających głos, za odwołaniem obu organów głosowało ponad 96%.


Farsa samorządności krakowskiej

Sytuacja ta i absolutne odrzucenie przez ludzi, polityki samorządowej w Krakowie, nie dziwi nikogo zaznajomionego z lokalną sytuacją. W ciągu ostatnich dwóch lat, od czasu ustanowienia nowej Rady i wyboru Miszalskiego na prezydenta, zadłużenie skonsolidowane miasta urosło od 6,05 mld, do 8,98 mld zł przewidywanego na koniec 2026 r. – jest to ponad 90% prognozowanych przychodów miasta. Tragiczną sytuację finansową, próbowano konsekwetnie tuszować, poprzez przenoszenie długu na spółki miejskie. Po odziedziczeniu, przez rządy Rady KO-Lewica i Miszalskiego miasta, po skrajnie skorupowanych i zszarganych kryminalnymi skandalami, rządach Majchrowskiego, tradycja mafijnego stylu rządzenia rozszerzyła się dodatkowo o nowe metody przenoszenia kosztów stagnacji lokalnej gospodarki na mieszkańców.

Przedwczesne przekroczenie w 2025 r., budżetu operacyjnego miasta, spowodowało, że niektóre spółki musiały otrzymać od Rady, dodatkowe zastrzyki gotówki na potrzeby wypłacenia bieżących wypłat pracownikom (jak w przypadku MPK i nauczycieli szkół publicznych). Zastrzyki te, realizowano nowymi pożyczkami i emisjami obligacji o wartości ponad 300mln złotych. W tym samym czasie, przy braku płynności finansowej dla pracującej większości, dyrektorzy spółek miejskich, wybierani główne z grona partyjnego KO, często pomimo przegranych konkursów na stanowiska, inkasowali roczne premie rzędu setek tysięcy złotych;

  • Prezesi Wodociągów Miasta Krakowa, MPEC i MPO – 115 tys. zł premii rocznej wypłaconej w 2025 r., przy miesięcznych wypłatach rzędu 35-40 tys. zł
  • 30 pozostałych Prezesów, przewodniczących spółek i wiceprezesów (min; KHK, MPK) – Premie od 53 tys. – 103 tys. zł

Oczywiście nepotyzm i korupcja, nie były jedynymi problemami z jakimi ostatnimi czasy borykało się miasto. Wielkim impulsem powszechnej złości, było arbitralne wprowadzenie Strefy Czystego Transportu, która w swoim zamyśle eliminować miała z przestrzeni miejskiej, transport samochodowy, najstarszych i najbardziej “brudzących” modeli aut. W rzeczywistości została opracowana ona w taki sposób, który przyjmuje odgórnie narzucone normy spalań UE, promujące nowsze modele, ponad obiektywne wartości emisji. To wszystko, przy jednoczesnym rozrysowaniu SCT, na tak szeroki teren, który na przestrzeni lat, uniemożliwi najbiedniejszym mieszkańcom powiatów ościennych małopolski, wjazd do Krakowa – w tym uniemożliwi przesiadki na komunikację miejską, której zintegerowane parkingi znalazły się w zdecydowanej większości wewnątrz strefy.

Przykład SCT, jest kolejnym z wielu przypadków, w którym władze miasta pogłębiający się kryzys przerzucały na barki najbiedniejszych. W samym mieście, miały miejsce podwyżki cen wywozu nieczystości od odbiorców prywatnych o ponad 30% w 2025 r., do tego blisko dwukrotne podwyżki cen biletów i abonamentów na komunikację miejską (do drugich najdroższych cen w kraju) – miały łatać dziury w rozpadających się finansach, kosztem dociśnięcia śruby, przede wszystkim najbiedniejszym pracownikom z miasta i tym przyjezdznym z przymusu wykluczenia komunikacyjnego autem, oraz studentom bez możliwości zameldowania (2-krotnie wyższe kwoty abonamentu na MPK bez Karty Mieszkańca).

Absurdalne, megalomańskie plany inwestycji bez zabezpieczenia finansowania (plany metra), przy jednoczesnym odciąganiu w nieskończoność tych obiecanych od dekad (tramwaj na Azory), próby zbijania łatwej kasy na podatkach od nieruchomości, przy zmianie zagospodarowania gruntów dla budowy wieżowców w szczerych polach bez komunikacji (ZPI Telefonika “Przyjazny Bieżanów” i Masterplan “Rybitwy”), jak i postępująca dzika gentryfikacja na Kazimierzu. To wszystko kolejne skandaliczne przykłady polityki miejskiej, w których stawiano na frontalny atak na pracującą większość.

Nie sposób jest w kontekście tych dwóch lat stwierdzić nic innego, niż to, że wyniki referendum odwoławczego stanowią drobny promil słusznego gniewu ludzi, wyrażonego wobec sytuacji w lokalnej polityce. Jednocześnie krótkowzrocznym jest mówić, o możliwości prawdziwej zmiany w ramach polityki miejskiej – zamkniętej na koniec dnia w szerszym modelu samorządności, zależnym od kapitalistycznego państwa, jego gospodarki i aparatu kontroli.


Tragedia samorządności kapitału

Pokłosie powodzi i zrzucania zarządzania kryzsowego na samorządy – Dolny Śląsk, 2024r.

Mimo tak skandalicznych przykładów afer i złego zarządzania, u miejskich polityków, nie powinniśmy traktować odwołania Prezydenta Miasta, jako szansy na nowe otwarcie. Samorządność w Polsce, jest z natury trzymana za gębę, przez swoje ograniczenia strukturalne wynikające z natury państwa. Stoi ona w pozycji, w której nie może ona sprostać stojącym przed nią wyzwaniom.

W przypadku Krakowa, polityka fiskalna utrzymana w kapitalistycznej logice, zmusi dowolne rządy, do utrzymania w miejscu skandalicznych podwyżek usług publicznych na potrzeby zwalczania spirali zadłużenia. Spirala ta, jak i polityka oszczędności kosztem pracujących, same w sobie są efektem wtórnym nieuknionych dla gospodarki kapitalistycznej, kryzysów w ramach cyklów koniukturalnych. To, że w przypadku Krakowa ogólny spadek przychodów w latach po 2020 r., w wyniku epidemii Covida, był szczególnie dotkliwy, nie plasuje go, jako zdarzenia losowego, poza odchyleniem losowym w standardowym cyklu, w ramach którego miasto odczuwa obecnie wyraźny spadek aktywności wielu sektorów i wielotysięczne zwolnienia grupowe w sektorach usług biznesu. Przede wszystkim jednak, organy samorządowe w całym kraju, są na koniec dnia beneficjentami marnych promili dochodu budżetu państwa i przychodów z podatków, będąc jednocześnie od nich w pełni uzależnione. To, przy konieczności zapewnienia, przez samorządy dóbr publicznych i infrastruktury podstawowej, tworzy niepowstrzymaną zachętę dla ich niedofinansowania, na poziomie centralnym i zrzucenia na nie w ustawach szeregu nierealnych kompetencji. Na przykład konieczności walki w pierwszej linii z katastrofami naturalnymi, w ramach stanów nadzwyczajnych i zarządzaniu w praktyce głównie, przez samorządy, centrami reagowania kryzysowego. Tak skonstruowana polityka, polega na budowaniu w kraju, tak ochoczo wyśmiewanego, przez polskie elity – jako przejaw orientalnego despotyzmu, modelu “dobry Car, źli bojarzy”. Niepodważalne przykłady, kreowania sobie tego rodzaju wydmuszki PR-owej dla władz centralnych, można było zaobserwować w trakcie powodzi w 2024 roku, o czym w detalu informowaliśmy.

Wychwalane, jako przejaw demokratyzacji państwa, reformy administracyjne lat 90. XX w., nie przyczyniły się w żadnym wypadku do rozszerzenia udziału lokalnych ludności w rządzeniu swoimi społecznościami. Ogólnopolsko obserwujemy, popadanie w ruinę mniejszych ośrodków miejskich, od stolic byłych województw, po miasteczka i wsie, które na stałe wpadły w spiralę wyludniania się i odpływu produkcji, po zniesieniu gospodarki centralnie planowanej. Jednocześnie pojedyncze aglomeracje, które cieszą się możliwościami rozwoju ich kosztem, nie nadążają za podtrzymaniem płynności rozwoju usług publicznych, w kosztach dostępnych dla mas. W miastach tych panuje również nowy rodzaj dyktatury posiadaczy gruntów. Terror deweloperski, zarówno w Krakowie, Warszawie, Toruniu, Bydgoszczy, Szczecinie i paru największych aglomeracjach doprowadził, od czasów transformacji, do odwrócenia półwiecza postępu urbanistycznego i zarżnięcia cywilizacyjnego postępu, który miał miejsce w warunkach mieszkalnictwa w Polsce za PRLu. Normalnym jest traktowanie zarówno samej przestrzeni mieszkań, jak i terenów wspólnych, jako dobra maksymalnie redukowalne – stale zagrożone wyginięciem, pod łapami zysków mafii dewelopersko-samorządowych i ich monopoli na zmiany; MPZP, planów ogólnych, wydawania WZ oraz stosowania nieistniejących już w pratyce norm dogęszczania zabudowy. Monopole te, wyrażają się również poprzez najbardziej cyniczne z form, gdy mówimy np., o instytucji takiej jak “konsultacje społeczne”. Te będące w całości teatralnym zabiegiem, których rekomendacje samorząd może zignorować, pozostają kanałem, w którym dyktat kapitału nad społecznościami, ubiera się w płaszczyk dialogu przysłaniający naszą obecną strukturalną niemoc.

Zmiany systemowe, przyniosły lokalnie jedynie wolność dla deweloperów, ich sojuszników w radach, a w co mniejszych ośrodkach wolność głównie dla ulotnego kapitału, czerpiącego maksymalne zyski ze specjalnych stref ekonomicznych i innych form ulg podatkowych oferowanych, przez samorządy, desperacko poszukujące choćby cienia szansy na nowe źródła dla wiecznie ulatniających się przychodów. Patologie krakowskiego ratusza nie są wyjątkiem od reguły i powinny być pojmowane, jako przykład szczególnie nieudolnego omamiania mas, przez lokalne pacynki kapitału, deweloperów i rządu.


Ku Nowej samorządności

Banner Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów na proteście – Poznań

Złość wyrażona odwołaniem Miszalskiego z urzędu Prezydenta, jest niewątpliwie wyrażeniem głębszych sentymentów mieszkańców.

Jednak dla pełni jej słusznej realizacji, nie można polegać na szukaniu rozwiązania w lepszej polityce miasta. To czy kandydaci z PiSu, Razem czy KdM, mogliby lepiej zarządzać ratuszem, aniżeli KO-Lewica i Miszlaski, jest niewątpliwe. Niewątpliwym jest też fakt, że nikt w ramach systemu, a szczególnie na niższych jego szczeblach, nie jest w stanie stanąć ponad jego strukturalne ograniczenia. Prawdziwa samorządność musi być wyrażana, przez nas w walce o pełnię naszych praw, walce o nasze racje ekonomiczne i nasze przestrzenie. Stanowić musi ona element szerszych walk, przerastających z siebie nawzajem w co raz to wyższe formy od osiedla, po cały kraj.

Obecna sytuacja w Krakowie, pokazuje konieczność budowy prawdziwej samorządności, która zrywa z krzywdzącą nas z natury, nierówną współpracą z władzą państwa.

Tak, więc podczas gdy dobrym jest to, że mamy o jednego Prezydenta miasta wojewódzkiego mniej, to niekoniecznie słusznym jest myślenie i szykowanie się do wyboru nowego. Zamiast tego, odbierzmy ten sygnał, jako otwarcie dla nowej samorządności, żyjącej w pełni z walki w obronie naszych interesów, w kontrze do iluzji samorządności państwowej, będącej kroplą rozmytą w dyktacie kapitału.

Tags