Jak sugerowaliśmy w poprzednim artykule w serii, przybliżyć chcemy kontekst faszyzacji rodzimego aparatu państwowego, przez wpływu płynące z „wspólnotowej” polityki migracyjnej.
Kluczowym dokumentem, dla zrozumienia tej sytuacji jest przedłużane po dziś dzień, a obowiązujące od 27 marca 2025 r., rozporządzenie Rady Ministrów w sprawie „Ograniczenia prawa do złożenia wniosku o ochronę międzynarodową”, jest to dokument grzebiący administracyjnym manewrem konstytucyjne prawo do azylu (a właściwie to i nawet samą możliwość rozpatrzenia wniosku dla zastosowania tego prawa). Manewr ten jest jednocześnie jednym z najbardziej ewidentnych przykładów postępującej faszyzacji aparatu państwa polskiego, kroczącej ponad iluzorycznymi podziałami partyjnymi różnych frakcji rodzimej burżuazji. Wpisujący się w całości w melodię faszyzacji aparatów imperialistycznych państw UE. Regulacje i porządek prawny, w kontekście migracji, który choćby w Niemczech naginany jest konsekwetnie, lecz stopniowo (jak widać na przykładzie wskazanych ostatnio niekończących się „tymczasowych” kontroli granicznych), w Polsce negowany jest ponad podziałami na poziomie nadpisywania podstawowych praw konstytucyjnych („miejscowo” i „tymczasowo” – w nieskończoność) rozporządzeniami. Proces w kraju zachodzi tym samym dobitniej dokładnie w ogonie i na wzór zaostrzenia analogicznej polityki zagranicą. To wraz z postępem ogólnego kryzysu systemu imperialistycznego wyraźniej doświadczanego na ten moment za zachodnią granicą.
Politykę migracyjną zaostrzyła, w tak brutalny i usankcjonowany ponadinstytucjonalnie sposób, dopiero będąca obecnie u władzy liberalna koalicja. Jej partie w kampaniach wyborczych głosiły postulaty o humanitarnym rozwiązaniu kryzysu na granicy i ogólnego przywrócenia „praworządnych” metod zarządzania państwem. To wszystko tym bardziej zarysowywuje skrajność tego skrętu i niemoc realizacji własnych agend, przez administratorów władzy państwowej, na usługach obcego kapitału.
Uważamy dodatkowo, że przywołane sposoby negacji podstawowych praw jednostki zapisanych w konstytucji, poprzez ich; administracyjne nadpisanie, kreatywną interpretację „tymczasowości”, zaburzenie rzekomo nienaruszalnej hierarchii aktów prawnych i w efekcie ujmowanie roli Sejmu – ograniczając go do odklepywacza rozporządzeń rządu prostą większością – są zarówno książkowymi przykładami faszyzacji (posuwając naprzód wzrost pierwszej z trzech cech charakterystycznych dla tej skrajnej, samozachowawczej formy rządów kapitału: 1. Negacji praw demokratycznych 2. Korporatyzmu i 3. Eklektyzmu własnej filozofii politycznej), jak i wskazują w kontekście swojego wprowadzenia prawdziwe źródło faszyzacji w półkoloniach, jak i krajach imperialistycznych.
To ogólny, postępujący – kryzys systemu imperialistycznego stanowi główne źródło faszyzacji, narzucając zewsząd samozachowawczą logikę i polityki rasistowskich zasłon dymnych. Siły będące u steru polityki krajowej, starające się tworzyć sobie wtórną zasłonę dymną z oburzenia ekscesami ksenofobicznych ugrupowań, skrajnie reakcyjnych partii politycznych i ich przedstawicieli, próbują odciągnąć uwagę od swojej służebności dla rzeczywistego źródła rozprzestrzeniania się tego brunatnego procesu. Widzimy tu bowiem, jak stojący w rzekomym legalnym oporze do faszyzacji i „burzenia porządku konstytucyjnego”, stają się jej głównymi nośnikami w momencie zostania administratorami interesów imperialistycznych mocarstw w kraju. Widzimy jak stają się oni przodownikami rosnącej reakcji w najbliższych peryferiach, w tle jeszcze intensywniejszego zastosowania u nas wzorców rodzimych dla zachodniego kapitału.
Tym samym należy zauważyć, że polityka migracyjna i funkcjonujący od 2005 roku na różnych podstawach prawnych Frontex, zawsze były nośnikiami interesów tych frakcji klas rządzących, którym konsekwetnie zależało na władaniu „twardą ręką” i które nie uciekały się do poszanowania pluralizmu politycznego, ale i własnych wewnętrznych legalistycznych norm. Ma to więc szczególne znaczenie dla tych frakcji kapitału, które swoje interesy znajdują w implementacji, adopcji i sprzedaży technologii wojskowej i wywiadowczej. Skrupulatne kontrole wpływów przemysłu na politykę, mogą być wymijane poprzez wspólne zanurzenie się z unijnymi biurokratami od „obrony granic” wgłąb Frontexowego bagna.
Szczególny kanał dla przemysłów śmierci
Nie pozostając gołosłownymi, konkretne przykłady znaleźć możemy w raporcie Magazynu „ZDF royal”, który opublikował reportaż zatytułowany „Frontex Files”. Ujawniono w nim dokumenty potwierdzające, że agencja Frontex organizowała spotkania z udziałem licznych lobbystów oraz uczestniczyła w nich. Dokumenty te uzyskano na podstawie unijnych przepisów dotyczących wolności dostępu do informacji. Pomimo początkowych zaprzeczeń agencji co do otwartości na praktyki lobbyingowe, raporty z 2017-2019 wykazały coś zupełnie przeciwnego. Według wydania „ZDF Royal Magazine” z 2018 r. Frontex udzieliła z czasem odpowiedzi na jedno z jego zapytań, zapewniając wtedy, że będzie spotykać się wyłącznie z lobbystami „zarejestrowanymi w unijnym rejestrze przejrzystości” oraz że co roku będzie publikować zestawienia swoich spotkań na oficjalnej stronie internetowej Frontexu. Jednakże agencja nie ujawniła jeszcze publicznie informacji o spotkaniach z lat 2017–2019, podczas których, jak wskazuje ZDF – tylko w latach 2018–2019 – 91 ze 125 uczestników nie było zarejestrowanych w rejestrze przejrzystości. W 2017 r. ponad połowa spośród 28 podmiotów prywatnych obecnych na tych spotkaniach również nie widniała w rejestrze przejrzystości. Tyko w 2017 r. podmioty te zorganizowały również co najmniej 4 publicznie ogłoszone wydarzenia i spotkania, z których podczas jednego z nich zaproponowano wykorzystanie śledzenia biometrycznego w celu usprawnienia systemów „identyfikacji osób” na granicach.
Kontynuując ten wzór – 11 maja 2018 r. agencja Frontex zorganizowała w Warszawie wydarzenie „Frontex Industry Days”, w którym wzięło udział 13 przedsiębiorstw. 8 z tych 13 przedsiębiorstw nie było zarejestrowanych w rejestrze przejrzystości. Z kolei, 25 kwietnia 2018 r. w Polsce odbył się również „Industry Day Biometric on Move”. Odnotowano tam podobny odsetek przedsiębiorstw niezarejestrowanych w rejestrze – 6 z 9 przedsiębiorstw (Face4 Systems, Asseco Poland SA) nie było zarejestrowanych. Co ciekawe, wspomniana firma Face4 Systems, specjalizuje się w oprogramowaniu do rozpoznawania twarzy, podczas gdy wydarzenie koncentrowało się na wykorzystaniu danych biometrycznych do „poprawy bezpieczeństwa granic”.
Nie próbujemy tutaj mówić, jakoby zbliżenie państwa do przemysłu było czymś zaskakującym w kontekście wiecznie ekspansywnej natury kapitału, ani nie sugerujemy, że istnieją jakieś dobre” i „przejrzyste” praktyki lobbyingu. Wskazać chcemy na konkretnym przykładzie Frontexu, że zbliżenie najbardziej reakcyjnych i militarystycznych kręgów kapitału z aparatem państwowym zachodzi w kuluarach tej agencji w sposób wyjątkowo gładki i ponad regulacjami.
Szersze perspektywy
W tym samym czasie podczas, gdy reakcjoniści majaczą o iluzji bezpieczeństwa, które gwarantować ma nam niewpuszczanie promila uchodźców z Azji i Afryki, względem tego ilu uchodźców z Ukrainy znalazło schronienie w naszym kraju, to procesy które obracają kryzys systemu imperialistycznego i jego militaryzację przeciwko prawom jednostki postępują najszybciej na ich i naszym podwórku.
Nie bez powodu w pierwszym artykule serii podkreśliliśmy rolę Polski, jako punktu przerzutu sprzętu NATO w wojnie w Ukrainie. Wojna ta posiada niepodważalnie aspekty zarówno antyimperialistycznej wojny obronnej narodu ukraińskiego, jak i cechy konfliktu wewnątrzimperialistycznego, co jest kluczowe dla analizy militaryzacji Polski w szerszym kontekście. Bez ujmowania temu pierwszemu aspektowi, widzimy że aparat państwa polskiego jest wykorzystywany dla przerzutu „pomocy” – uzbrojenia i spirali zadłużenia względem państwa ukraińskiego, jedynie w celu wzmocnienia rywalizacji imperialistycznej. Tym samym, gdy tak wulgarne procesy faszyzacji postępują w naszych granicach w tle polityki migracyjnej, to rola polskiego społeczeństwa jako przyszłego mięsa armatniego na wypadek wojny międzyimperialistycznej jest coraz to mocniej ugruntowywana. Gdy w czasie pokoju panuje przyzwolenie na nadpisanie praw jednostki rozporządzeniem, to rządzący nie myślą nawet by obawiać się o to, jak w przypadku wojny ukierunkować dowolny nasz opór do mięsnej maszynki, karmionej naszymi ciałami, na poczet ich własnego przetrwania.
Tak jak wskazaliśmy uważamy, że obowiązkiem pracujących Polski niezależnie od narodowości jest opór wobec Frontexu, polityki migracyjnej i pchania w jej tle negacji postawowych praw jednostki pod fetyszyzacją karabinów, gdyż w naszym interesie nie jest to by w razie wojny o jakimkolwiek charakterze, każdy z nas szedł do okopów, podczas gdy Berlin, Paryż czy Waszyngton dostarczać będą jedynie oficerów.
Gdy uważnie spojrzymy na szerszy obraz polityki migracyjnej i na sterujący nią kapitał, to widzimy że lufy karabinów i obiektywy kamer skierowane są tak samo wyraziście do wnętrz naszych domów i osiedli, jak i na ten złowieszczy mur w puszczy. Odpowiedzialni za te procesy, za te kamery nie próbują nimi dojrzeć nic co stanowiłoby realne zagrożenie dla naszych społeczności, dla pracujących kraju. Producenci broni, oprogramowania do wykrywania twarzy, monitoringu i tym podobnych, chełbią się i obserwują nasze ciche przyzwolenie na postęp reakcyjności aparatu państwowego na najwyższych szczeblach, wiedząc że ich silna pozycja, ich silne państwo, oznaczać musi kontrolę i słabość naszych społeczności.

