Frontex, znany również jako ICE Europy, od kilku miesięcy buduje potężny kompleks przy ulicy Racławickiej naprzeciw osiedla Marina na warszawskim Mokotowie. Czarne bojówki kontraktora UE, znanego z ataków na bezbronnych migrantów na wodach śródziemnomorskich, jak dotąd nie były obecne w Polsce, lecz niedługo ma to ulec zmianie.
W 2017 r. Frontex otrzymał 3 ha ziemi w centrum miasta, gdzie w 2028 ma zostać ukończona stała siedziba agencji, w której ma pracować 2 tys. biurokratów reżimu bezpieczeństwa. Głosy sprzeciwu są słyszalne wśród lokalnej społeczności, gdzie na grupach lokatorów okolicznych osiedli krążą posty mieszkańców skonsternowanych i wzburzonych budową kompleksu Frontexu wśród ich podwórek. Pod koniec sierpnia w Warszawie, zorganizowano również “Dni Anty-Frontexowe” – serię wydarzeń kulturalnych i edukacyjnych o tematyce abolicyjnej.
Dlaczego Frontex rozwija się w Polsce? Już od lat obserwujemy stopniowy outsourcing przemysłu i struktur militarnych UE i NATO do naszego kraju. Musimy rozumieć te wydarzenia w kontekście faktu, że Polska stała się największym węzłem przeładunkowym sił NATO po rozpoczęciu wojny na Ukrainie, czy też w kontekście budowy muru na granicy z Białorusią, gdzie dotychczas zginęło ponad 100 osób poszukujących azylu. W obu przypadkach występuje szeroko zakrojona przewodność w wyborze naszego kraju do pośredniczenia w operacjach aparatów siłowych i militarnych „wspólnot”, co odbija się na rozwoju infrastruktury im towarzyszącej.
Z obawą obserwujemy, jak państwo polskie stopniowo staje się figurantem zachodnich mocarstw, posłusznie i tanio wykonującym ich czarną robotę. Jesteśmy tym samym świadomi, że wydarzenia kulturalne nie wystarczą, by przeciwstawić się praktykom skierowanym przeciwko interesom polskiego społeczeństwa, ukrytych pod ksenofobiczną narracją. Sam wybór Polski jako kraju, który gościć ma na stałe agencję Frontexu, nie jest przypadkowy, biorąc pod uwagę jej służalczą funkcję w strukturze imperializmów europejskich. Agencja ta jest jedną z ponad trzydziestu agencji zdecentralizowanych Unii Europejskiej, jednocześnie jest ona jedynym istotnym ciałem unijnym zlokalizowanym w Polsce – piątym największym kraju tej wspólnoty. Z natury swoich kompetencji, tzn. roli obsługi i koordynacji Europejskiej Straży Granicznej i Przybrzeżnej, Frontex nie stanowi ciała mającego istotny wpływ na: politykę wewnętrzną, rozwój badawczy, tudzież regulację kluczowych przemysłów na poziomie ponadnarodowym, jak inne analogiczne agencje zdecentralizowane, zlokalizowane w znacznej mierze w imperialistycznych krajach wspólnoty.
Z jednej strony Frontex pełni rolę agencji skoncentrowanej siły aparatów państw UE, testowanej na imigranckich i uchodźczych masach krajów uciśnionych. Z drugiej, wcale nie mniej istotnej strony, stanowi on skoncentrowane wyrażenie faszyzacji aparatów krajów wspólnoty i szczególne wyrażenie eksportu tego procesu na ramy aparatu państwa polskiego.

Powyżej: Mapa zdecentralizowanych agencji UE
Jak zaznaczaliśmy w artykule publikowanym w szczycie kryzysu na granicy z Białorusią, skręt w prawo polityki kluczowych sił w Unii – wyrażony m. in. przez wprowadzenie przez Niemcy (nielegalnych w opinii niemieckich sądów krajowych) kontroli na wszystkich wasnych granicach w Strefie Schengen w 2024 r. – wiąże się bezpośrednio z jeszcze bardziej radykalnym skrętem i wyburzeniem konstytucyjnego porządku prawnego w Polsce. Ten oraz szerszy kontekst ultra-reakcyjnego charakteru polityki migracyjnej, według standardów samej burżuazji, omówimy w następnym artykule w serii.
Jednocześnie, na jej początek podkreślić chcemy informacje o oporze narastającym wobec budowy siedziby Frontexu w Warszawie. Wierzymy, że zarówno Polacy, jak i pracujący wszelkich narodowości, zorganizowani niezależnie w interesie własnego dobrobytu, ale i podstawowych praw, chronić muszą nasze społeczności przed manifestującą się w tej inwestycji służalczą uległością naszych elit.

