Postępuje rozkład imperializmu amerykańskiego w kluczowym dla jego doktryny regionie.
Jak sugerowaliśmy w poprzednim poście, postępy w Jemenie należy ważyć również w kontekście szerszej wojny w tym obszarze oraz względem jej ogólnej tendencji, jak min: w przypadku wojny napastniczej imperializmu amerykańskiego na Iran, która to, nie osiągając żadnych ze swoich strategicznych celów, odcięła amerykańskie półkolonie na półwyspie arabskim od kanałów handlu surowcami i osłabiła własną pozycję militarną w każdej części regionu.
Uwydatniając ten przykład, USA od czasu eskalacji swojej polityki z presji ekonomicznej, w otwartą wojnę w lutym, nie są w stanie skutecznie chronić żadnej ze swoich baz na tym obszarze, ani podtrzymywać polityki blokady morskiej, którą to chciały zadusić opór w Iranie. Podczas gdy jankeskie bazy wojskowe dziesiątkowane są przy każdej okazji przez siły rakietowe z Iranu i Iraku, wymuszając na amerykanach jednostronne zmniejszenie intensywności operacji (m.in. przez ogrmone straty w lotnictwie), to następuje również otwarte odcinanie się od dalszych prób siłowego zniesienia irańskiej kontroli nad cieśniną Ormuz. Wspólna interwencja, w Zatoce Perskiej w pierwszej kolejności wogóle nie nastąpiła w tle odrzucenia przez inne siły imperialistyczne wsparcia dla amerykańskiego interwencjonizmu w jego desperackiej agresji i w ramach proponowanej przez niego koalicji dla „bezpiecznej żeglugi”. W tym samym czasie metropolie monarchii zatoki stanęły w płomienich, co ukazało słabość rzekomych gwarantów bezpieczeństwa którymi miały być one objęte. Przeciwko amerykańskiej wojnie w regionie unosi się również widmo powszechnych powstań, jak widzimy na przykładzie oporu i zamieszek w Bahrajnie z marca i kwietnia, czy choćby i w perspektywie tragicznej sytuacji ekonomicznej w Syrii, gdzie trwające protesty istotnie eskalują.
Regionalny konflikt w Azji Zachodniej wiąże się jednak przede wszystkim, w sposób kluczowy z heroiczną kontrofensywą palestyńskiego oporu narodowego w jego wojnie obronnej przeciwko syjonistycznej okupacji.
Blisko 3 lata temu, operacja Powódź Al-Aksa wymusiła na imperialistach w regionie, szczególnie na Amerykanach, coraz to zacieklejszą walkę w celu zdławienia długotrwałych wojen narodowo-wyzwoleńczych. To właśnie w jej kontekście i wiekowym znaczeniu siły postępowe w kraju i na świecie powinny rozumieć zmagania antykolonialne i antyimperialistyczne rozlewające się po Azji Zachodniej.
Jak słusznie przewidzieli architekci kontrofensywy z 2023 roku, rzuciła się ona do gardeł sił światowej reakcji, które raz po raz od Palestyny, przez Liban, Jemen i Iran nie mogą zrozumieć, że znalazły się one w dynamice otwartej długotrwałej wojny na wielu frontach. Wojny, wewnątrz której nie są w stanie obrócić swoich tymczasowych sukcesów w stałe postępy, jak miało to miejsce w przypadku polityki „współpracy” i narzuconej kapitulacji preferowanej dotychczas przez imperializm amerykański w regionie Lewantu oraz szerszej Azji Zachodniej. Otwarty konflikt z regionalną reakcją i jej bezpośrednimi mocodawcami okazuje się dziś ponownie skuteczniejszy niż zasiadanie do stołu negocjacyjnego. Nie miejmy wątpliwości co do rzeczywistości, wbrew bredniom medialnych oligarchii opór narodowy pozostaje przy broni w Strefie Gazy, a inwazja syjonistów na Liban stoi w miejscu, Jemen i Iran narzucają na imperializm amerykański coraz to bardziej trwałe odwroty, w parę miesięcy niszcząc bazy i w parę dni zajmując połacie terenów, o podbiciu których siłom rekacji nie śniło przez ostatnie 3 lata.
Wkrótce po przejściu kapitalizmu w imperializm, a dokładniej po wydarzeniach 1917 roku, wszelkie walki narodowo-wyzwoleńcze i te prawdziwie demokratyczne klas ludowych, konsekwentnie przyłączające się do walki z imperializmem, stają się sojusznikami i członkami światowego procesu rewolucyjnego, niezależnie od własnej świadomości. Nieważne więc czy spojrzymy na różnolite siły w Palestynie, które w niektórych przypadkach walczą z pełną świadomością tegoż szerszego procesu, czy też na opór w Libanie, Iraku, Jemenie lub na obecną wojnę obronną narodu irańskiego, widzimy zewsząd, że w regionie integralne siły rewolucji – a dokładniej ich zbrojna walka – stanowią główną tendencję. Tym samym widzimy również, że w całokształcie procesu starcia z siłami reakcji, to właśnie integralne siły rewolucyjne znajdują się dzisiaj w ofensywie.
Już wkrótce 7-mego października, obchodzić będziemy trzecią rocznicę wydarzenia, które materialnie zmieniło dynamikę tego dziejowego procesu jednoznacznie na korzyść sił wyzwolenia. Naszym zadaniem jest więc godnie uczcić nie tylko jego pamieć, ale i być częścią tej postępującej rzeczywistości.
Jak co roku raportować będziemy o przebiegu mobilizacji pro-palestyńskich w tym kluczowym dla nich okresie.

